Mentalność „Reszty”
Reszta. Nie chodzi o tą,
która zostaje jako napiwek, nieprzewidziany i nie liczący się w
domowej ekonomii. Mowa o Reszcie z dużej litery, o której pisali
prorocy Starego Testamentu, ocalałych i trwających w wierności
Przymierzu, która ich naprawdę kosztuje, a której duchowość
chyba idealnie pasuje do tego, co widzimy w naszej Europie.
Czesław Miłosz, w swoich esejach pisał, że Europa lat
powojennych bardzo przypominała mu sytuację opisaną w Księdze
Jozuego, związaną ze zdobyciem Jerycha i swoistym flirtowaniem
jego mieszkańców z nowym ludem Izraela, który pojawił się na
horyzoncie historii. Miłosz widział analogię w relacji do
stosunku cechującego rządzących Europą zachodnią w stosunku do
Związku Radzieckiego. Dziś można byłoby pokusić się o inną
analogię, sytuacji Izraela, w którym krystalizuje się świadomość
bycia Resztą. Resztą ocalałych z pogromów militarnych, od tych
podtrutych przynętami pomyślności doczesnej, prorokami
nowoczesności, którzy przekonywali, że czas wierności zasadom
(przymierza) minął i teraz czas się wziąć do budowania nowego
porządku.
Problem, że takie budowanie związane jest zawsze z pokusą
burzenia i resetowania moralności. Jak w komputerze, który właśnie
się zawiesił.
Pro cuius amore studui, vigilavi et laboravi [Miłości, dla której
studiowałem, czuwałem i pracowałem]. To ostatnie słowa Tomasza
z Akwinu, po przyjęciu Komunii Świętej w klasztorze cysterskim
Fossanuova. Ostatnie zdanie z jego Curriculum
Vitae. A jednocześnie chyba wyzwanie wszystkiemu, co zachłystuje
się chwilowością. Był człowiekiem niezwykle odważnym, by
wypowiedzieć takie zdanie, bo przecież musiał być świadomy, że
za chwilę jego oddanie napotka na ironiczną krytykę: i co z tego
miałeś?
Intelektualny rygor Tomasza z Akwinu, który tak zraził do niego
wielu współczesnych, jest jednak „błogosławieństwem”
tego myśliciela, gdyż pozwala mu trzymać się w życiu
prawdziwego Chrystusa. Trudnego i wymagającego, który rzuca światło
na codzienność. Nie zapominać o tej mądrości, która trzyma
nas przy rzeczywistości. Mądrość, która nie boi się myśleć,
postawić na niezauważone w sondażach postawy, nie ulega tyranii
większości. To styl Akwinaty.
Tytułowa mentalność „Reszty” nie prowadzi do
ksenofobicznej wizji świata, do separatystycznego totalitaryzmu, który
szereguje postawy i buduje barykady, aby nie wpuścić obcego do
terenu uznanego za swój. Chodzi o otwartość, która nie byłaby
zdradą; zaufanie, które nie wypłucze wierności wartościom;
mentalność znajdowania się na froncie wartości, w którym każda
pierś żołnierska jest na wagę złota (Georges Bernanos). Właściwie
nie tyle chodzi o obronę herbertowskiego oblężonego miasta, co
umiejętność bycia zaczynem, etycznego ruchu oporu gotowego, do
dania świadectwa o każdej porze. A wszystko z pełną świadomością
czasów św. Augustyna, gdy imperium rzymskie trzęsło się w
posadach atakowane przez pogańskie plemiona Wandalów i Hunów, a
znany obraz świata ulegał silnym przeobrażeniom. W morzu pogańskiej
kontrofensywy, chrześcijańska „Reszta” nie może się
odizolować, zakneblować raz jeszcze w Wieczerniku świata, lecz
budować mosty. Te, które zainicjują powrót do wartości.
Daleko od ekskluzywizmu, współczesna „Reszta” –
wracając do biblijnych korzeni tego terminu – stawia na
przejrzystość życia, w którym ma się odbijać niczym w
lustrze, obecność Boga w historii. Czyni wszystko, aby nie zmącić
tego obrazu, by nie rozbić go na szereg małych zwierciadełek,
ale ukazać go w jego integralności, jak najlepszy pomysł na życie.
Z pewnością ci, którzy wracali z wygnania w Babilonii, szli drogą
śladów przeszłości. Na pewno wyobrażali sobie, że przesłanie,
które niesie ich wędrowanie, nie zostanie entuzjastycznie przyjęte
na jednym z pierwszych mityngów wyborczych, gdy trzeba będzie
ustalić podstawowe kwestie dotyczące przyszłości, że będzie
szokować, prowokować, może niektórych nawet odstraszać, bo
przyzwyczaili się do sytuacji bycia zdominowanym za różne ceny.
A jednak nie przestraszyli się postawić na wierność, na żeglowanie
po morzu pogańskich przyzwyczajeń i przywilejów, które jak
kropla żłobiąca skałę, zmieniały z roku na rok, mentalność
ludu Wybranego, kuszonego – właściwie zawsze – pokusą
„przystosowania się”.. A jednak wybrali trud
odbudowania fundamentów. Wybrali niepopularne
„nie-przystosowanie”.
„Gdy chwieją się
fundamenty, cóż może zdziałać sprawiedliwy?” –
pyta psalmista. Otóż, może – chce odpowiedzieć
„Reszta”. Może zdobyć się na heroizm wierności, który
zaowocuje odnową. Naprawi naruszoną konstelację, odnowi źródła
i wskaże drogę. Tę, która prowadzi do odkrycia prawdziwego
sensu.
Piotr ROSZAK
Ks. Piotr Roszak
urodził się w Toruniu. Jest absolwentem Uniwersytetu Mikołaja
Kopernika w Toruniu. Święcenia kapłańskie przyjął w 2003
roku. Obecnie jest doktorantem teologii dogmatycznej na
Uniwersytecie w Nawarze. Zajmuje się św. Tomaszem z Akwinu.
Prowadzi działalność duszpasterską w Pampelunie, także wśród
hiszpańskiej Polonii.
|
Na zdjęciu:
Bez tytułu
(Pampeluna, 2008)
Fot. Marek Wittbrot
|