O łasce i wolnej woli (X)
De gratia et libero arbitro

X. Jezus Chrystus odnawia w nas podobieństwo Boga

32. Rzeczą niemożliwą byłoby odnaleźć gdziekolwiek na ziemi podobieństwa Bożego, a byłoby ono zawsze zbrukane i zniszczone, gdyby niewiasta z Ewangelii nie była zapaliła swej lampy (Łk 15,8), inaczej mówiąc, gdyby mądrość nie zjawiła się w człowieku, nie wymiotła duszy, jak domu z wad, i nie odnalazła w niej zagubionej drachmy, to znaczy obrazu podobieństwa Bożego. Podobieństwa Bożego okrytego pyłem, pozbawionego pierwotnego blasku i skalanego przez grzech.
A odnalazłszy, nie obmyła Go, usuwając wszystko, co zniekształcało w tym odnalezionym w sobie podobieństwie Bożym jego pierwotny blask, skalany grzechem. By przywrócić mu jego pierwotne piękno i chwałę równą chwale świętych, zaiste, aby przywrócić swej duszy odzyskany obraz podobieństwa Bożego, a to, by spełniły się słowa Pisma: „najmilsi, teraz jesteśmy dziećmi Bożymi, a jeszcze się nie okazało, czym będziemy. Wiemy, że gdy się okaże, będziemy podobni do Niego, bo ujrzymy Go, jaki jest” (1J 3,2).
Komu, jeśli nie Synowi Bożemu, wypadało dokonać odnowienia w duszy obrazu podobieństwa Bożego.
Będąc splendorem chwały, Obrazem swej Istoty Boskiej, a utrzymując wszystko mocą swego słowa – Syn Boży posiadał całą moc potrzebną do usunięcia zniekształcenia i skażenia tego obrazu podobieństwa. 
Rozproszył mroki grzechów naszych promienistością Swego Oblicza i udzielił nam siły, wspierając duszę cnotą swego słowa przeciwko tyraństwu szatana.
33. Prawdziwy wzór, do którego powinna upodobnić się wolna wola człowieka, zstąpił więc na ziemię, gdyż trzeba było, aby wola nasza, by móc odzyskać swój wyraz pierwotny, została naprawiona przez Tego, który ją stworzył i od samego początku uformował.
Tym wyrazem wolnej woli jest właśnie mądrość, co polega na tym, że obraz Boży staje się tym i tak działa w człowieku, jak mądrość Boża działa we wszechświecie.
„Sięga ona mocą swą od jednego końca świata do drugiego i rządzi wszystkim z łagodnością” (Sa 8,1).
Sięga – powiadam – od jednego końca świata do drugiego, to znaczy od najwyższych Niebios do najniższej ziemi, od Anioła uniesionego wysoko, do najbardziej nędznego robaka.
Sięga ona mocą – to znaczy nie przenosi się stopniowo z jednego końca świata na drugi, działając w jakimś jednym tylko miejscu, albo wywierając szczególny miejscowy tylko wpływ na stworzenie, sobie poddane, ale przejawia swą moc wszechobecną, poruszając, harmonizując, kierując wszystkimi rzeczami wszechmocnie i jednocześnie.
Mądrość Boża nie jest przymuszana do takiego działania, nie czuje ani żadnego wysiłku, ani żadnego zmęczenia rządzi wszystkim w duchu łagodności jedynie samą swoją wolą w niezmąconym pokoju.
Sięga od jednego końca świata po drugi – to znaczy do chwili narodzenia stworzenia do jego końca, bądź w wyniku jego rozwoju naturalnego, bądź przez cel, do którego stworzenie zmierza, bądź wreszcie przez kres, który mu wyznacza łaska.
Sięga mocą... gdyż żaden z tych wyznaczonych końców nie następuje inaczej jak tylko tak, jak przewidziała to Opatrzność wedle swej woli.
34.  Sąd wolny wolnej woli ludzkiej powinien, więc dążyć do tego, „by panować w człowieku tak, jak mądrość Boża panuje we wszechświecie. Podobnie, jak mądrość – powinien sięgać z mocą od końca do końca – to znaczy nakazywać posłuch zmysłom i ciału, aby nie dopuścić do królowania w nich grzechu, ani też nie pozwolić członkom swego ciała, by służyły za narzędzie nieprawości, przeciwnie zmusić je do uległości słusznemu prawu.
W ten sposób człowiek przestanie tyć niewolnikiem występku, bo przestanie grzeszyć.
Wyzwolona zaś od grzechu, wolna wola ludzka zacznie stopniowo odzyskiwać wolność swej rady i zarazem swoją godność, i przywróci w ten sposób w duszy prawdziwe podobieństwo Boże. A nawet będzie mogła przywrócić mu jego pierwotne piękno. Niech jednakże stara się człowiek dźwigać się z grzechu z równą łagodnością, jak i mocą.
Innymi słowy – niech nie okazuje ani smutku ani żalu, jak gdyby go przymuszano do poprawy.
Konieczność jest tylko początkiem pokuty, ale żadną miarą nie stanowi pełni mądrości.
A zatem niech człowiek czyni pokutę chętnie bez opieszałości i w weselu, które sprawiają, że pokuta stanie się przyjemna Bogu, który miłuje tych, co składają Mu ofiarę z ochotą w sercu.
„Każdy jako postanowił w sercu swoim nie z żalem albo z musu: ochotnego bowiem dawcę miłuje Bóg” (1Kor 9,7).
Tak oto powinien człowiek iść za mądrością w każdym swym poczynaniu, oprzeć się z mocą grzechowi, a z pogodną łagodnością zdać się na własne sumienie.
35. By tak postępować, potrzeba mu pomocy Tego, za którego przykładem mamy podążać.
To On sprawi, że będziemy naśladować mądrość, uczyni, że odmienimy się, odzyskując prawdziwe podobieństwo z Jego obrazem.
Pójdziemy za Nim z jasności w coraz większą jasność, ożywieni tchnieniem ducha Pańskiego.
Ale jeśli zdążamy za tchnieniem Pańskim, znaczy to, że nie zawdzięczamy tego samej pobudce sądu wolnego.
Wypada bowiem zaznaczyć, że nie należy sobie wyobrażać, że sąd wolny naszej woli posiada jednakową siłę i obdarzony jest taką samą łatwością do dobra, jak i do zła, to wiemy przecie, że jeżeli może upaść z własnej przyczyny, to w żadnym wypadku sam się nie podźwignie bez pomocy ducha Pańskiego.
Ani Bóg, ani szatan nie są pozbawieni wolności sądu, bo jeśli Bóg nie może być złym, nie wynika to ani ze słabości, ani z przymusu, ale z mocy Jego woli w osądzaniu i wolnej mocy w pełnieniu dobra.
Jeśli szatan upodobał sobie zło, to nie był przymuszony do tego przez gwałt, wybrał zło dlatego, że wolny sąd jego woli uparł się przy wyborze zła, a ten jego upór był całkowicie wolny.
Można zatem powiedzieć, że sąd wolny zowie się dlatego wolnym, że zarówno w czynieniu dobra, jak i zła, słucha tylko swej woli całkowicie wolnej, bo nikt przecie nie mógłby ani być rzeczywiście dobrym, ani być uważanym za dobrego lub złego, gdyby nie posiadał woli wolnej, która o tym decyduje. 
Wynika z tego, że uważamy sąd wolny woli ludzkiej za zdolny, zarówno do dobra, jak i zła.
Jak w jednym, tak i w drugim wypadku sąd wolny – posiada wolność, i jeśli nie z taką samą łatwością, by decydować o wyborze, to za to z całkowitą wolnością do ujawniania swego chcenia, swego pragnienia.

Św. Bernard z Clairvaux

Przełożył
Władysław PELC

Św. Bernard z Clairvaux (1090-1153), teolog i mistyk cysterski; doktor Kościoła; kanonizowany w 1174 roku; od 1115 opat w Clairvaux. Założył 63 nowe klasztory, w których przeprowadził reformę, kładąc nacisk na kontemplację. Jako doradca papieży, królów i książąt był nazywany „niekoronowanym władcą Europy”. Wybitny kaznodzieja, w 1146 nawoływał do drugiej wyprawy krzyżowej. Jest uważany za ojca mistyki średniowiecznej i twórcę mistyki cysterskiej. Swoją oryginalną koncepcję teologiczną oparł na „Listach św. Jana”, poglądach Cycerona, monastycznej tradycji benedyktyńskiej oraz na patrystyce augustyńskiej i wschodniej; występował przeciw poglądom Gilberta de la Porée i Piotra Abelarda. Do najsilniej oddziałujących pism Bernarda należą traktaty ascetyczno-mistyczne „O stopniach pokory i pychy”, „O miłowaniu Boga” i kazania poświęcone „Pieśni nad pieśniami”. Traktat „De gratia et libero arbitro” powstał około roku 1128. Swoim przekładem, jak zaznaczał tłumacz przekazując go formie maszynopisu, „nie rości sobie żadnej pretensji do uczoności, jest to przekład – spolszczenie – literata”. Zostało dokonane w 1988 roku.


50-2-2-1.jpg (1316307 Byte)

Na zdjęciu:

Bez tytułu
(Morze Północne
2008)



Fot. Marek Wittbrot

© Recogito, Rafaliga