„Uderzam w dzwon i odprawiam Mszę”

Z ks. Piotrem ROSZAKIEM rozmawia Gabriel ASENJO

Piotr Roszak, proboszcz pięciu puebli w Nawarze, jest pochłonięty ideą, aby jego rodzinne miasto Toruń oraz Pampeluna stały się już niebawem Europejskimi Stolicami Kultury. Poza tym, że jest koordynatorem Konsulatu Polskiego, pracuje również jako kapelan w publicznych szpitalach siedem nocy w miesiącu i doktoryzuje się z teologii.„Jestem z Torunia, miasta Kopernika, polskiego miasta «bliskiego»(!) pomimo 2 536 km Pampelunie. Posiadamy ołtarz św. Franciszka Ksawerego w toruńskiej katedrze. Na prośbę biskupa toruńskiego właśnie zdążył wrócić z przekazania kopii krzyża z Villamayor de Monjardin, pierwszej, którą się wykonało w historii. Jest niczym duchowy most, który nas łączy – dodaje. W sojuszu z dobrym humorem i energią, mając 30 lat określa się jako człowiek orkiestra. Jest proboszczem w Zubielqui, Arbeiza, Iquizquiza, Villamayor de Monjardin i Labeaga, a pomimo tego znajduje jeszcze czas na pracę w konsulacie, szpitalach i wsparcie przy realizacji projektu europejskiej stolicy kultury w 2016 roku. ‘Będąc razem posiadamy przewagę. Nazwa miasta «Toruń» nie pochodzi od byka (po hiszpańsku toro), choć Pamplona to przecież miasto byków. W ten sposób się dopełniamy

– Czy wie Ksiądz, że nie można – wedle naszego powiedzenia – uderzać w dzwon i być jednocześnie na Mszy?

– Jeśli uderzam w dzwon i jednocześnie odprawiam Mszę Świętą to jest to możliwe dzięki wspaniałej ekipie ludzi, z którymi przyszło mi pracować. 

– Ksiądz i dyplomata. Ma ambicję zostać kiedyś nuncjuszem?

– Nigdy o tym nie myślałem, ale przecież nigdy nie wiadomo, dokąd nas Bóg pośle. Moja praca w konsulacie jest zaangażowaniem woluntariusza, który pomaga Polakom w różnych problemach. 

– Najbardziej prestiżowa szkoła dyplomacji to watykańska, prawda?

– Dlatego pewnie, że polega na „budowaniu mostów” spotkania i pokoju. Słowo pontifex, pontyfikat,  pochodzi przecież od konstruowania mostu...

– Kardynałowi Rouco z Madrytu zabrakło ostatnio dyplomacji?

– Nie wchodzę w ten temat. Ale im więcej dyplomacji w życiu, tym lepiej. Żyjemy w skomplikowanym świecie, tak często nieraz podzielonym na dwa brzegi. A przecież dyplomacja inspiruje się miłością... chodzi o ‘dyplomację miłości’.

– Co robi ksiądz w czasie Wielkiego Tygodnia?

– Jestem odpowiedzialny za pięć puebli, każde z nich ze własnym stylem i charakterem. Staram się przede wszystkim stworzyć dobry klimat do wzrastania, zostawiając na boku problemy dnia codziennego, aby można było oddychać ‘powietrzem’ dla ducha. Myślę, że rolą każdego proboszcza jest budowanie mostów, bo mimo wszystko za wiele mamy murów, które nas dzielą. 

– Ale most to również dla nas, Hiszpanów, jednocześnie „długi weekend”...

– W Polsce tak długie ‘mosty’ wakacyjne to fenomen jeszcze młody, ale mam wrażenie, że w małych pueblach w tych dniach spotykamy się jakby więcej osób.

– Mówi się w niektórych pueblach, że aby spadł deszcz, trzeba odwrócić obraz świętego do ściany?

– Nie odprawiamy już dzisiaj dawniejszych nabożeństw pokutno-błagalnych, zwanych Rogativas, ale modlimy się i prosimy o deszcz.

– Watykan ogłosił niedawno listę nowych grzechów głównych, takich jak niszczenie środowiska naturalnego, zbytnie bogactwo... czy to oznacza jeszcze więcej pracy dla księdza?

– Myślę, że wskazuje na dobrą drogę Kościoła, choć jest to coś, co już było wcześniej obecne w historii, ale z pewnością trzeba bardziej w naszych okolicznościach podkreślić te postawy, choć wprost o wzroście pracy dla nas nic nie mówi...

– Czyli obowiązuje nadal to zdanie, że bogatemu trudno jest wejść do królestwa niebieskiego?

– Nadal obowiązuje. Muszą nad tym popracować więcej. Jest logiczne, że ten, któremu więcej dano, od tego więcej się oczekuje.

– Co radzi ksiądz na czas świąt?

– Bycia szczerym wobec siebie samego. Czasami dziwnie kosztuje nas obrona wartości, za którą nie zbierzemy oklasków. Warto też zmniejszyć prędkość życia, to rada, którą sam muszę wypełnić, aby zadowolić moją mamę...

– Polska eksportuje księży do Hiszpanii, a w zamian otrzymuje firmy budowlane z naszego kraju?

– To prawda, że jest coraz więcej polskich księży w Hiszpanii i hiszpańskich firm budowlanych w Polsce, ale przecież w Kościele nie ma ‘obcokrajowców’.

– Dlaczego prawie nie ma już u nas księży?

– Mówiąc analogicznie, kiedy się otwiera okno, aby wpuścić świeże powietrze, nieraz traci się pewne rzeczy, a trzeba przecież zachować to, co autentyczne. Jeśli jest autentyczny w Twoim świadectwie wiary, wówczas to świadectwo przyciąga młodych do wiary. W Pampelunie widać już bardzo jasno bliską ‘wiosnę Kościoła’. W Seminarium diecezjalnym formuje się 21 seminarzystów i pracuje wielu młodych proboszczów. Podobnie ma miejsce w całej Hiszpanii. W mojej diecezji jest blisko 80 seminarzystów...

– Jak nas postrzegają w Polsce?

– W Toruniu, gdzie dobrze już się zna Navaryjczyków, postrzega się was jako ludzi sympatycznych, którzy potrafią się bawić, no może nieco ‘hałaśliwych’ na ulicy... no bo my Polacy mówimy nieco ciszej...

– Niech się Ksiądz poczuje na chwilę w skórze emigranta. Co spotyka?

– Pierwszym zdaniem, jakie usłyszałem w Nawarze, po wyjściu z autobusu było: „czy mogę CI w czymś pomóc”, a potem drugim: skąd jesteś? Kiedy powiedziałem, że jestem Polakiem, zapytali mnie, czy z Barcelony? Nie wiedziałem, że mieszkańców Barcelony nazywa się czasami Polakami... Widzę w Was społeczeństwo, które otwiera się i ubogaca obecnością emigrantów. W podobny sposób ubogaca się lokalny Kościół stając się uniwersalnym w nowym sensie.

– Co boli najbardziej emigranta?

– Samotność. Smuci mnie widok młodych małżeństw, z których jedno opuszcza drugiego i jedzie zarabiać poza granicę ojczyzny, bo najważniejsze dla małżeństwo to jest owo ‘bycie razem’, choćby było naprawdę trudno...

– Jest Ksiądz kapelanem dwóch szpitali. Jakaś recepta, aby mniej cierpieć?

Bardzo dobrym lekarstwem jest poczucie humoru. Przede wszystkim szukanie najpierw tego, co dobre, bycia optymistą w każdej sytuacji.

– Wszyscy mamy cząstkę prawdy, nikt nie ma jej w całości?

– Prawda jest jedna, ale my zbliżamy się do niej niejako z różnych stron. To ciągły proces odkrywania...

 

Gabriel ASENJO jest dziennikarzem pracującym dla "DIARIO DE NAVARRA". Wywiad został przeprowadzony dla tego pisma 


50-5-1.jpg (971072 Byte)

Na zdjęciu:

Piotr Roszak
(Pampeluna, 2008)


Fot. Marek Wittbrot

© Recogito, Rafaliga