Ryzykowne wyjście
Wyjście z Egiptu było dla wielu Żydów
czymś zupełnie nie do pomyślenia. Było wstrząsem. Oznaczało
rezygnację z życiowych planów. I okazało się swoistą rewolucją.
Nie doszło do niej od razu. Potrzeba było czasu. Potrzebny był właściwy
człowiek na właściwym miejscu. Sam wcale nie musiał odmieniać
swego losu, należał bowiem do egipskiego establishmentu.
Konsekwencja i rozsądek, złączone z szaleństwem, złączone z
szaloną odwagą, zrobiły swoje. Szybko jednak okazało się, że
naród wcale nie jest usatysfakcjonowany z odmiany swojego,
niewolniczego losu. Zaczęły się szemrania i złorzeczenia, głównie
względem Mojżesza.
Pod koniec XX wieku przeżyliśmy nowe wyjście z Egiptu, z domu
niewoli... Do dziś dla wielu społeczeństw, dla wielu ludzi to
wszystko nie jest proste i oczywiste. Ani łatwe, ani konieczne,
nie dla każdego możliwe do przyjęcia. Cała Europa się jednak
zmieniła. Zmieniła się diametralnie i radykalnie. Możemy dziś
bez przeszkód podróżować po całym prawie kontynencie. Możemy
bez problemu wymieniać swoje doświadczenia i poglądy. Niemalże
wprost, bez sztucznych ograniczeń, bez żadnych pośredników czy
przemytników, możemy rozprowadzać, propagować swoje towary i
idee. I nie musimy przy tym składać żadnych ideologicznych
deklaracji.
Ideologie mimo wszystko nie utraciły swoich wpływów. Mówi się
o ideologii kapitalizmu, o liberalizmie... Chociaż, dziwnym
trafem, wzrasta popularność różnych nacjonalistycznych,
separatystycznych ideologii. Nie brakuje przeciwników jednoczenia
się Europy. Albowiem – jak twierdzą niektórzy – dąży
się znowu do tego, żebyśmy po raz kolejny stali się jedynie
statystami. Generalnie, dużo jest w tym wszystkim demagogii, która
zawsze – niezależnie od czasu i okoliczności –
znajduje odpowiednią pożywkę.
W istocie to od nas zależy, czy będziemy „panami”,
czy „statystami”. To my bowiem decydujemy o tym, jakie
oferuje się nam towary i idee. Musimy siebie zapytać: czy chcemy
być jedynie konsumentami, czy wytwórcami? Czy preferować będziemy
odgrzewanie starych potraw, czy do tego garnka, tego tygla, jakim
jest obecnie Europa, będziemy wrzucać takie wiktuały, z jakich
naprawdę będzie pożytek, czy też tylko takie, którymi się
zapchamy, dzięki którym zaspokoimy jedynie podstawowe, prymitywne
potrzeby?
Nie chodzi bowiem o to, żeby się znalazł jakiś jeden kucharz,
który narobi nam bigosu. Niekiedy trzeba narobić bigosu albo
– tak jak Żydom na pustyni – musi wystarczyć nam
manna z nieba. Na dłuższą jednak metę, jeśli wszystko za długo
dusi się w jednym sosie, staje się niestrawne. Dziś, tak w
Europie jak i na świecie, nie możemy zatrzymać się na tym, co
było dobre wczoraj – byle się udało zapewnić milionom byt
i jedzenie, a później spokojne umieranie. Potrzebujemy odważnego
spojrzenia – nowych idei i nowego ducha. Najpierw musimy
zrezygnować ze starego jadłospisu i wprowadzić do swojego menu
– nawet takie rzeczy, które wydają się nazbyt orientalne.
Z tego dopiero może powstać coś oryginalnego, niezbędnego dla
organizmu, a jednocześnie wyjątkowo pociągającego.
Kiedy Mojżesz rozpoczynał swoją wędrówkę, znał tylko
kierunek, nie wiedział, czy osiągnie to, co sobie zamierzył
– celu zresztą nie osiągnął – lecz jego ryzyko,
jego szaleństwo się opłaciło. Również tym, którzy jedynie
potrafili szemrać i złorzeczyć.
Nie wiadomo, czy udałoby się osiągnąć cel, jaki właściwie
jest jeszcze przed nami, gdyby u schyłku XX wieku zabrakło współczesnego
Mojżesza – ale jego zasługi ocenią i docenią dopiero
przyszłe pokolenia.
Listopad
2002
Paweł JOCZ
Notowała Teresa BŁAŻEJEWSKA
Paweł Jocz
(1943-2008). Urodził się 6 maja 1943 roku w Wilnie. Rzeźbiarz,
malarz i rysownik. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.
Od 1967 roku, do dnia swojej śmierci, mieszkał we Francji. Zmarł
w Boulogne, w swojej pracowni, 21 października 2008 roku. Tydzień
później został pochowany na miejscowym cmentarzu. Po raz
pierwszy pokazał swoje prace w 1967 roku w Sztokholmie. Wystawiał
w wielu krajach Europy i w Stanach Zjednoczonych. Uczestniczył w
ponad pięćdziesięciu indywidualnych wystawach. Jest autorem
monumentalnych rzeźb „Solidarność ludów” (Wielsbeke
w Belgii) oraz „Elewacja” i „Chmura poety”
(na obrzeżach Paryża). Jego prace znajdują się w siedzibie
Polskiej Akademii Nauk w Paryżu i Bibliotece Polskiej na Wyspie św.
Ludwika. Robił ilustracje do książek, a także pisał teksty poświęcone
sztuce współczesnej. W 1988 roku ukazał się album
„Paweł Jocz” wydany przez Museum de Metzhuius w
Wielsbeke, który traktuje w sposób retrospektywny twórczość
malarską, rzeźbiarską i rysunkową. W 1999 ukazały się dwa
albumy: „Paweł Jocz – twórczość” i
„Wanted – rysunek”. Prezentowany tekst jest
przedostatnim, specjalnie powstałym i podyktowanym przez Pawła
Jocza dla recogitowych „Zamyśleń”.
|

Na zdjęciu:
Paweł Jocz
(Paryż, 1999)
Fot. Michael Wittbrot
|