Czy jest sens lepić skorupy... czyli opowieść
o odbudowywaniu zgliszcz
Lekki półmrok, w
którym widać jedynie starszego człowieka siedzącego na stołku.
Jego stopy równomiernie naciskają pedały od maszyny do robienia
garnków. Glina. Surowiec trwały a jakże kruchy. Zgrabne dłonie
starszego człowieka lepią glinę i te same dłonie zbierają
skorupę, którą ktoś nieopatrznie rozsypał. Potłuczony garnek.
Rupieć z sentymentem.
Paweł doskonale potrafił odczytać taki obraz. Znał znaczenie słowa
NOWE. Każdego dnia stajemy na nogi i widzimy wszystko NOWE.
Widzimy, lub możemy widzieć. Kiedy spotka nas nieszczęście, spłonie
nam dom, rozpadnie się rodzina, okradną nas, bliscy zawsze nam
powtarzają:
„Najważniejsze,
że żyjesz, wszystko inne da radę odbudować”.
Życie dane na nowo
– każdy to zrozumie, kto przeżył makabryczny wypadek. Bóg
chce, bym żył. Jak święty Paweł spadający z konia, który
zrozumiał, że nie w gniewie jest rozwiązanie. Nie tędy
droga.
Być może nie całowałeś się ze śmiercią, nie spojrzałeś
jej prosto w oczy. Nie znasz tego uczucia. Nie wiesz, co to znaczy.
Być może nie spadłeś z konia jak święty Paweł, nie zobaczyłeś
kresu swego istnienia, co w jednej sekundzie stał się początkiem
Twego nowego życia. Ale uwierz mi, tak jest.
W ubiegłym roku Episkopat Polski wystosował List na Niedzielę Świętej
Rodziny. Padły tam ostre, ale jakże prawdziwe słowa:
„Matka uciekająca z domu i porywająca dziecko, zostawiając
męża nie ma prawa nazywać się matką”.
„Boska Nemessis” myśląca, że zemsta cokolwiek
zbuduje. Tłukący się garnek rozpryskuje swój piękny kształt
tworząc ostre nikomu nie potrzebne skorupy. Nie pozostawia odprysków,
lecz kanty raniące wszystkich dookoła. Dłonie starca delikatnie
zbierają skorupy i próbują je dopasować. Czy to ma sens? Rupieć
z sentymentem.
Oczy starca patrzące na rzeczywistość i hiobowy szept słowami
świętego Augustyna
„...Dziękuję
Ci Boże za to, co mi dałeś,
dziękuję za to co mi zabrałeś,
i dziękuję za to co mi pozostawiłeś...”
Czy jest sens lepić skorupy?
„...Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie
w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się
właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na
pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Lud ten, który sobie utworzyłem,
opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś
Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu! Nie kupiłeś Mi wonnej
trzciny za pieniądze, ani Mnie nie upoiłeś tłuszczem twoich
ofiar; raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami
twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa
i nie wspominam twych grzechów....”
Iz 43,18-19; 21-22; 24-25
Izajasz, Hiob i święty Paweł, prorocy swoich czasów –
Czas? Czy Wszechczas?
Wieki temu. Zgrabne dłonie lepiące naczynie z gliny. Zbierające
szczątki na rzecz NOWEGO. A dziś? Patrzysz w przestrzeń, a w tle
słychać delikatny głos Magdy Umer:
„...Jeszcze
w zielone gramy jeszcze nie umieramy
Jeszcze któregoś rana odbijemy się od ściany
Jeszcze wiosenne deszcze obudzą ruń zieloną
Jeszcze zimowe śmieci na ogniskach wiosny spłoną
Jeszcze w zielone gramy jeszcze wzrok nam się pali
Jeszcze się nam pokłonią ci, co palcem wygrażali
My możemy być w kłopocie, ale na rozpaczy dnie
Jeszcze nie
Długo nie
* * *
Jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią nasze piękne sny marzenia plany
Tylko nie ulegajmy
Przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble, które stracha się nie boją
Jeszcze w zielone gramy chęć skroń niejedna siwa
Jeszcze sól będzie mądra a oliwa sprawiedliwa
Różne drogi nas prowadzą, lecz ta, która w przepaść rwie
Jeszcze nie
Długo nie...”
Niczym Piłat patrzący
w utrapieniu pyta: Czy jest sens?
Jest sens klejenia skorup, gdy inny nie depcze ich bezmyślnie.
Jest sens gdy w sercu jest Pawłowe NOWE, a nie opentańczy taniec
„Nemessis”. Szatański taniec będący strachem
przed PRAWDĄ. Strachem przed oświetleniem braku umiejętności
tańca.
Życie jest zbyt krótkie by się kłócić i niszczyć innych. W kłótniach
i sporach zawsze klęskę ponoszą najsłabsi i bezbronni, którzy nigdy
nie powinni być lekarstwem na ludzki egoizm.
Artur Marek WÓJTOWICZ
Artur Marek Wójtowicz
– teolog, pedagog, psycholog (grafolog), autor: „Biblia Ekumeniczna. Wstęp” (2003), „Bóg Mormonów”
(2003), „Leksykon Papieży” (2005 – współautor),
„Grafologia dla początkujących” (2007),
„Grafologia dla zaawansowanych” (2008), „Ród
Petrykowskich. Linia kujawsko – mazowiecka” (2008),
„Nowa Szlachta, czyli o napoleońskiej tytulaturze słów
kilka” (2008), „Eros i Tanatos w piśmie odręcznym”
(2009).
|

Na zdjęciu:
Bez tytułu
(Hendeye, 2008)
Fot. Marek Wittbrot
|