O Noblu... i pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim.

W tym roku Nagroda Nobla obchodzi swój okrągły jubileusz - 100 rocznicę ogłoszenia pierwszych nominacji. Od 1901 roku przypomina ona światu o niezwykłym Szwedzie - Alfredzie Bernhardzie Noblu, który będąc wynalazcą wielu środków wybuchowych, przyczyniających się również do unicestwiania istot ludzkich, cały swój majątek przeznaczył na rozwój fizyki, chemi, medycyny, literatury i pacyfizmu, czyli zbliżenia między narodami, rozbrojenia i krzewienia idei trwałego pokoju na świecie. Nobel wyraził swoją ostatnią wolę podpisując testament w Klubie Szwedzko-Norweskim w Paryżu. Testament jego był zwięzły i jasno sformułowany. Spadkobiercą i dysponentem została Szwedzka Akademia Nauk i Parlament Norweski w zakresie pokojowej nagrody Nobla.
A wszystko zaczęło się, jak przypominają publicyści i historycy, od bliskiego związku z piękną baronową z Austrii, w której kochał się przez lata Nobel i zaskakującego nekrologu. Bertha von Suttner była głęboko przejętą ideą pokoju między narodami i wyraźnie zainspirowała Nobla, by swoją fortunę ukierunkował na służbę ludziom i światu. Inny ważny epizod, który jak się wydaje, przesądził o decyzji wynalazcy - to nekrolog, który ukazał się pewnego dnia w 1888 roku. Nobel ku swemu zdumieniu przeczytał w gazecie wiadomość o własnej śmierci. Pomyślał, że chodziło o jego brata, który umarł niedawno i pomieszano tylko imiona. Gdy jednak przeczytał tytuł "Umarł sprzedawca śmierci" wiedział, że dotyczy to jego. Był to dla Nobla szok. Zanurzony w codzienności, w pracy wynalazczej i administracji 90 fabryk w 20 krajach, nie zastanawiał się czemu służy jego aktywność. Tak więc inspiracyjną rolę dla ustanowienia nagrody spełniły zawarte wówczas w życiorysie oceny. Decyzję Nobla przypieczętowała więc pomyłka redaktora francuskiego czasopisma. Alfred Nobel zapragnął więc, aby jego nazwisko nie kojarzyło się tylko ze śmiercią i postanowił przekazać duże pieniądze nie spadkobiercom, ale na Fundację. Człowiek, którego majątek oceniano na 33 milionów szwedzkich koron postanowił go zostawić w spadku najwybitniejszym naukowcom i tym, którzy najbardziej przyczyniają się do zapanowania pokoju na świecie poprzez dialog i pojednanie. Co roku na każdego laureata Nagrody Nobla czeka blisko milion dolarów oraz prestiż i sława, które nie mają sobie równych na świecie.
Chcielibyśmy podzielić się garścią refleksji o Pokojowej Nagrodzie Nobla przyznawanej w Oslo przez pięcioosobowy Komitet składający się z profesorów i polityków wybieranych przez Parlament Norweski. To tutaj w Instytucie Nobla, w niewielkim XIX-wiecznym budynku usytuowanym w sąsiedztwie królewskiego pałacu, zapadają ostateczne werdykty. Tu analizuje się przez szereg miesięcy wszystkie zgłoszenia napływające z całego świata. Ostatnio każdego roku zgłaszano nawet ponad stu osób.

Kto może zgłaszać kandydatów?

Propozycje zgłaszać mogą obecni i byli członkowie Komitetów Noblowskich, aktualni i byli parlamentarzyści, premierzy i ministrowie, członkowie Trybunału w Hadze i Międzynarodowego Biura Pokoju i Instytutu Prawa Międzynarodowego, aktualni profesorowie prawa, politologii, historii i filozofii oraz wszyscy, którzy otrzymali Nagrodę Nobla.
Pamiątkowe medale, które otrzymują Nobliści wykonane są ze złota. Laureaci różnych dyscyplin (w dziedzinie ekonomii, medycyny, literatury, fizyki i chemii oraz za zasługi dla sprawy pokoju) dostają medale różniące się od siebie. Jedną stronę każdego z nich ozdabia podobizna Nobla, a na drugiej jest widoczny symbol danej dziedziny. Na przykład Nobel dla Medycyny po jednej stronie przedstawia - bóstwo medycyny trzymające w ręku księgę, obmywa ranę dziewczyny. Literatura - młody poeta słuchający muzy grającej na lirze zapisuje jej pieśni, a Nagroda Pokojowa - przedstawia trzech mężczyzn w symbolicznym uścisku braterstwa i pokoju. Polacy otrzymali Nobla 8 razy. Laureatami są - Maria Skłodowska-Curie (dwukrotnie), Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont, Czesław Miłosz, Lech Wałęsa, Wisława Szymborska.

Nobliści urodzeni w Polsce....

W cennej książce pod tytułem "Poland An Illustrated History", autorstwa Ivo Cypriana Pogonowskiego (Hippocrene Books Inc., New York, 2000), znaleźć można listę noblistów, którzy urodzili się na ziemi polskiej. Bywają różne koncepcje przypisywania narodowości. Funkcjonuje tzw. prawo ziemi (na przykład w USA) i prawo krwi (między innymi wśród Żydów i Niemców). Istnieje tradycja żydowska, że dziecko Żydówki będzie zawsze Żydem bez względu, gdzie się urodziło i kto był jego ojcem. Takim stawianiem kwestii otwiera się puszkę Pandory i żywą dyskusję. Na jakiej podstawie powinno określać się narodowość, czy jedynie na podstawie genów, a nie wychowania, kultury i samoidentyfikacji. Ten kontrowersyjny temat podejmiemy w kolejnym artykule, pt. "Po co Polonii obywatelstwo III Rzeczypospolitej?" A oto interesująca lista Noblistów sporządzona przez historyka Ivo Cypriana Pogonowskiego zamieszkałego w USA. Warto sięgnąć do nieznanych nam życiorysów i prześledzić w jakiej kulturze wzrastali ci niżej przedstawieni zdobywcy Nobla i jak ukształtowała się ich osobowość.

  1. Maria Skłodowska-Cuie (1903, fizyka)
  2. Henryk Sienkiewicz (1905, literatura)
  3. Albert Abraham Michelson (1907, fizyka)
  4. Maria Skłodowska-Curie (1911, chemia)
  5. Walther Herman Nerst (1924, literatura)
  6. Władysław S. Reymont (1924, literatura)
  7. Tadeusz Reichstein (1950, medycyna)
  8. Maria Goepert-Mayer (1963, fizyka)
  9. Andrev V. Schally (1977, medycyna)
  10. Isaac Bashevis Singer (1978, literatura)
  11. Monachem Begin (1978, pokojowa)
  12. Czesław Miłosz (1980, literatura)
  13. Ronald Hoffman (1981, chemia)
  14. Lech Wałęsa (1983, pokojowa)
  15. Klaus von Klitzing (1985, fizyka)
  16. Georges Charpak (1992, fizyka)
  17. Shimon Peres (1994, pokojowa)
  18. Joseph Rotblat (1995, pokojowa)
  19. Wisława Szymborska (1996, literatura)

Według I. C. Pogonowskiego 19 razy uzyskały tę prestiżową nagrodę osoby urodzone w Polsce. A kto będzie dwudziesty, biorąc pod uwagę aspekt urodzenia na ziemiach polskich? Komitety Noblowskie nie tłumaczą się przed nikim i nie zmieniają swego werdyktu, niezależnie, czy decyzje wydają się niesłuszne czy wręcz szokujące. Niektóre postanowienia wywoływały nawet sprzeciwy ze strony głów państw. Mało na przykład znana jest sprawa, że niewiele brakowało, by jednym z kandydatów do pokojowej nagrody w 1939 roku był Adolf Hitler. Mimo że rozwścieczony przyznaniem w 1935 roku Nagrody Pokojowej swemu przeciwnikowi (zamkniętemu w obozie koncentracyjnym - Carlovi von Ossietzky'emu) - ogłosił dekret nie pozwalający Niemcom przyjmowania Nagród Nobla. Zakaz przyjmowania Nagrody Nobla kontynuowali później komuniści. Władze PRL też protestowały po przyznaniu Nobla przewodniczącemu "Solidarności" - Wałęsie. Do Instytutu Nobla w Oslo wpłynęła nota protestacyjna rządu PRL. Podobnie było z pisarzami Borysem Pasternakiem i Aleksandrem Sołżenicynem. Zdarzają się też odmowy przyjęcia Nagrody Nobla. Zrezygnował pisarz Jean Paul Sartre i komunistyczny minister z Wietnamu Północnego Le Duc Tho, zamiast wykorzystać te pieniądze na ofiary zakończonej wojny w Wietnamie.

Pokojowy Nobel 2000 dla idei dialogu i pojednania

W Roku Jubileuszowym 2000 Norweski Komitet Noblowski przydzielił pokojową nagrodę odważnemu politykowi z Południowej Korei - Kim Dae Jung (do Nagrody Nobla był zgłaszany już od 1987 roku). Została doceniona ostatecznie jego determinacja w podejmowaniu dialogu z Koreą Północną. Przewodniczący Komitetu Noblowskiego wygłosił uzasadnienie decyzji, prezentując szeroko osiągnięcia prezydenta Kim Dae Junga. W stolicy Norwegii modlono się w formie ekumenicznej w intencji pokoju oraz pojednania na świecie i w Azji. To spotkanie w luterańskiej katedrze w Oslo, w którym uczestniczyli protestanci, katolicy, buddyści, muzułmanie i żydzi stanowiło piękną oprawę dla ceremonii wręczenia prestiżowej nagrody z udziałem Króla Norwegii.
W czasie pobytu Kim Dae Junga w Norwegii miała miejsce interesująca konferencja prasowa, podczas której dziennikarze mieli możliwość stawiania różnych kwestii, do których ustosunkowywał się gość z Korei. Spytałem więc i ja Noblistę, jak ocenia rolę głównych religii w Korei Południowej i czy wspierają one jego wysiłki na rzecz demokratyzacji, pojednania i dialogu. Odpowiedź była pozytywna. Podjąłem również bolesną kwestię sytuacji katolików w Chinach. Zdając sobie sprawę z rosnącego autorytetu Noblisty, zapytałem, czy mógłby odegrać konstruktywną rolę w przekonywaniu Rządu ChRL, żeby uznał, iż Papież, rezydujący w Watykanie, jest Głową całego Kościoła katolickiego, a nie jakąś wrogą siłą polityczną, usiłującą skłócić Chińczyków, jak to często przedstawiają politycy z Pekinu.
Odpowiadając na zapytanie, Noblista Nagrody Pokojowej w Roku Jubileuszowym 2000 konstatował między innymi: ,,Uczynię wszystko, by znormalizowały się stosunki między CHRL i Watykanem... Podczas mojej podróży po Europie miałem okazję odwiedzić Watykan i spotkałem się z papieżem Janem Pawłem II. Premier Państwa Watykańskiego wyraził wobec mnie żarliwe życzenie, bym mógł odegrać pozytywną rolę w polepszeniu stosunków między Watykanem i Chinami, jak również między Północną Koreą, Wietnamem i Watykanem. Napisałem już list do prezydenta Chin w sprawie polepszenia stosunków z Watykanem. W moim posłaniu zawarłem informację, że Watykan pragnie znormalizować swoje stosunki z Chinami". Pełny tekst odpowiedzi Noblisty zamieszczony został w korespondencji przesłanej tygodnikowi "Niedziela" w Polsce. Wypowiedź wiążącą się z zapytaniem Kim Dae Jung zakończył stwierdzeniem: "Będę informował Watykan o podejmowanych zabiegach i moim gorącym pragnieniu pojednania narodów w Azji".
Wypowiedź Noblisty wzbudziła żywe zainteresowanie obecnych na spotkaniu dziennikarzy i polityków. Gratulowano Prezydentowi, że zdaje sobie sprawę z całego szeregu nierozwiązanych problemów politycznych i funkcjonowania wolności religii w niektórych krajach Azji. Kiedy wieczorem przechodziliśmy, po uroczystościach w stołecznym Ratuszu i ekumenicznej modlitwie, prezydent Korei wraz z małżonką pozdrawiał wiwatujących na jego cześć Norwegów. Wśród manifestujących dostrzegłem również księży katolickich, pastorów, muzułmanów i mnichów buddyjskich. Niesiono również duży transparent: "Nie zapomnij o Burmie".

Papież i kard. Wyszyński zgłaszani do Nobla

Nagroda Pokojowa ma swoje stuletnie dzieje. Po raz pierwszy przyznano ją w 1901 roku szwajcarskiemu humaniście - Henri Dunant, współtwórcy instytucji - z Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Potrafił on wytworzyć przychylny klimat dla uchwalania słynnych konwencji genewskich. Pierwszą podpisało jedynie 12 państw i początkowo brano w obronę jedynie rannych żołnierzy i personel sanitarny. Później idea ta zaowocowała znacznie szerzej. A w końcu objęto opieką wszystkich jeńców wojennych, rozbitków morskich, a także całą bezbronną ludność cywilną. Aktualne konwencje genewskie wyrosłe z poprzednich honorują niemal wszystkie państwa na świecie. Organizacje Czerwonego Krzyża mają kierować się humanitaryzmem, bezstronnością, neutralizmem oraz powszechnością działania bez różnicy rasy, narodowości i religii.
Pisząc o pokojowej Nagrodzie Nobla trzeba wspomnieć jeszcze o niektórych Polakach zgłaszanych do Pokojowego Komitetu Nobla. Wśród kandydatów byli między innymi papież Wojtyła i kardynał Wyszyński. Warto przypomnieć, że polski Parlament rok 2001 ogłosił właśnie rokiem Stefana Wyszyńskiego, w którym Rodacy chcą uczcić w sposób szczególny wielką postać Prymasa Tysiąclecia. W tym roku przypada setna rocznica jego urodzin i dwudziesta śmierci. Kardynał Wyszyński to jeden z najwybitniejszych Polaków po II wojnie światowej. W trudnym okresie powojennym, gdy Polska straciła suwerenność, przeciwstawiał się skutecznie komunistom broniąc tożsamości Polaków. Uchronił naród przed rozlewem krwi, a może przed wojskową interwencją Sowietów w 1956 roku. Inaczej niż Wyszyński zachował się węgierski kardynał Mindszenty w Budapeszcie, który nie chciał zgodzić się na żadne przejawy dialogu. Znamy późniejsze wydarzenia i sowiecką interwencję Chruszczowa. W trakcie powstania zginęło około 20 tysięcy Węgrów, a blisko 200 tysięcy uciekło na Zachód przez słabo w pierwszym okresie pilnowaną granicę. W setkach procesów politycznych skazano ponad 28 tysięcy ludzi, z których co najmniej 70 stracono. Kardynałowi Mindszenty'emu udało się uzyskać azyl polityczny w placówce dyplomatycznej USA.
Mimo zgłoszenia Prymas nie dostał jednak pokojowej Nagrody Nobla, bo jak sądzą niektórzy, ciągle u Norwegów zakorzenione są pewne uprzedzenia. Od XVI wieku, tj. od czasów Reformacji, istnieje zadawniona niechęć do rzymskich katolików, głównie ze względu na eksponowany prymat władzy papieskiej. Bardzo późno zaczął funkcjonować norweski edykt tolerancyjny wydany przez króla Karola Jana pozwalający katolickim kapłanom na prowadzenie działalności duszpasterskiej na ziemi norweskiej. Jeszcze po królewskim edykcie tolerancyjnym z 1843 roku obowiązywał długo zakaz osiedlania się w Norwegii jezuitów i Żydów. Dopiero w latach pięćdziesiątych naszego stulecia uzyskał zgodę na pobyt pierwszy jezuita. Oczywiście, dziś Kościół katolicki cieszy się autonomiczną wolnością, ale nie ma tylu przywilejów i finansowego wsparcia od władz, jakie ciągle posiada luterański Kościół państwowy.

Spłaćmy dług wdzięczności

Trzeba stwierdzić, że instytucja Nagrody Pokojowej pozwalała Norwegom wielokrotnie nie tylko przezwyciężać regionalne wojny i waśnie etniczne, ale również zwracać uwagę światowej opinii publicznej na źródła konfliktów. Także na ludzi szczególnie zaangażowanych i zasłużonych w ochronie ludzkości od zagłady. Właśnie przykładem takiego człowieka jest pułkownik Ryszard Kukliński, który ujawnił agresywne zamiary sowieckiego ataku na Europę Zachodnią. Dlatego wśród grona Polaków w Oslo zrodziła się interesująca idea: Pułkownik Ryszard Kukliński powinien stać się kandydatem do pokojowej Nagrody Nobla. Wysłane już zostały petycje - listy do niektórych polskich parlamentarzystów, do marszałka Senatu i Sejmu.
Polski oficer sztabowy pułkownik Ryszard Kukliński, mający dostęp do tajnych sowieckich planów Układu Warszawskiego przekazał je Zachodowi. Szkoda, że tak powoli odtajnia się różne dokumenty związane z tą sprawą, które mogłyby ostatecznie udowodnić, że ten odważny Polak w ogromnym stopniu przyczynił się do uniknięcia trzeciej wojny światowej z udziałem taktycznej broni jądrowej. Pisano już wiele razy, że przekazane NATO wojskowe plany operacyjne bloku wschodniego ujawniły, iż Polska mogła stać się terenem zmasowanego uderzenia rakiet z głowicami jądrowymi w celu przeciwstawienia się przewadze Układu Warszawskiego w broni konwencjonalnej. Stać się to mogło w ramach samoobrony atakowanych europejskich państw zachodnich. W polskim dzienniku "Rzeczpospolita" ukazał się w Bożonarodzeniowym numerze (299/2000) obszerny materiał amerykańskiego historyka Benjamina B. Fischera poświęcony głównie płk Ryszardowi Kuklińskiemu. Polscy czytelnicy kolejny raz dowiedzieli się, iż pułkownik Kukliński odegrał ważną rolę w uratowaniu pokoju w Europie. Jego heroiczna postawa patriotyczna według dokumentów, do których mieli dostęp zachodni wojskowi, pozwala stwierdzić, że uniknęliśmy wojny jądrowej. A stało się to dzięki wcześniejszemu ujawnieniu agresywnych planów sowieckich na Europę Zachodnią. Pułkownik Kukliński dostarczył bowiem 35 tysięcy stron tajnych dokumentów wojskowych bloku sowieckiego. Ten Polak przez około 10 lat ryzykował śmiercią kopiując tajne dokumenty wojskowe i dostarczał je Zachodowi. Wiedząc, że został zdekonspirowany w listopadzie 1981 roku poprosił o pilne ewakuowanie go wraz z rodziną z Polski. To się powiodło, ale zemsta go dosięgnęła na ziemi amerykańskiej, bo kilka lat później dwaj dorośli synowie bohatera zginęli w bardzo podejrzanych i niewyjaśnionych okolicznościach, mimo że zamieszkiwali w USA pod zmienionymi nazwiskami.
Wiemy, kto mógłby zgłosić kandydaturę płk Ryszarda Kuklińskiego. Dlatego grono Polaków z Oslo i Sztokholmu przedkłada tę sprawę polskim parlamentarzystom w Sejmie i Senacie. Należy też oczekiwać, że włączy się w tę sprawę ogromna Polonia Amerykańska, Kanadyjska, Niemiecka i Australijska powodując, by jakaś grupa Kongresmanów amerykańskich, mająca dostęp do tajnych akt Pentagonu wystąpiła też z taką inicjatywą, ukazując w obiektywny sposób istotny wkład pułkownika Kuklińskiego w uniknięcie III wojny światowej. Powinniśmy też prosić o pomoc w tej sprawie znawcę zagadnienia, protektora pułkownika Kuklińskiego, profesora Zbigniewa Brzezińskiego. Trudno cytować w tym krótkim tekście wszystkie cenne wypowiedzi profesora i innych Amerykanów. Wspominany już historyk Benjamin B. Fischer przypomniał, że prof. Zbigniew Brzeziński na temat Kuklińskiego prowadził sekretne negocjacje z postkomunistycznym rządem w Polsce w początkach 1997 roku, a w kwietniu tegoż roku zorganizował czterodniowe spotkanie w Center for Strategic and International Studies w Waszyngtonie, też poświęcone sprawie pułkownika Kuklińskiego. Mógłby również pomóc w tej sprawie Jan Nowak-Jeziorański. Oni dwaj byli wielkimi obrońcami tej postaci i głównymi inicjatorami w kwestii uchylenia wyroku kary śmierci, jaki wydał na Kuklińskiego PRL- owski reżimowy sąd wojskowy.
W latach dziewięćdziesiątych zaczęło ukazywać się szereg publikacji prasowych i książkowych w Polsce i w Ameryce podejmujących w sposób rzeczowy sprawę naszego bohatera narodowego. Wkrótce ukaże się poważna praca na ten temat w języku angielskim. W publikacjach przypomina się wielokrotnie i autorytatywnie, że pułkownik Kukliński działał z pobudek patriotycznych i chciał uchronić świat od nuklearnego konfliktu. Nie działał z pobudek korzyści materialnych. Szlak jest więc przetarty dla uzasadnienia kandydatury Kuklińskiego w Instytucie Nobla w Oslo. Trzeba zgromadzić całe dossier i przekazać Norwegom.
Spróbujmy spłacić dług wdzięczności naszemu bohaterowi narodowemu i podejmijmy starania, by znalazł się na liście kandydatów, zgłoszonych przez uprawnione do tego osoby.

Jolanta i Jerzy GRUCA

Jolanta i Jerzy Gruca są dziennikarzami, publikującymi swoje teksty tak w polskiej, jak i zagranicznej prasie. Wiele podróżują po świecie, na stałe jednak mieszkają w stolicy Norwegii, Oslo. Kontakt nawiązać czy swoje uwagi na temat tekstu przesłać można na adres: jjgruca@online.no

8-1-2.jpg (25017 Byte)


Na zdjęciu:

Kardynałowie
 Wyszyński i Wojtyła


Fot. Archiwum "NR"

© Recogito, Rafaliga