Rodin 1900
Ekspozycja "Rodin 1900", prezentowana paryskiej publiczności
od 14 marca do 15 lipca 2001 roku, to odtworzenie wystawy z końca
XIX wieku. Z okazji sześćdziesiątych urodzin rzeźbiarza, według
jego projektu został wybudowany specjalny pawilon. Po raz pierwszy
na tak prestiżowej wystawie autor "Mieszczan z Calais"
i "Danaidy" zaprezentował 120 rzeźb, 60 fotografii i
60 rysunków. Obecna wystawa, jeśli chodzi o eksponaty i ich rozmieszczenie,
dochowuje wierności tej przed stu lat, jej miejsce jednak zostało
zmienione, bowiem paryski Pawilon Alma w 1901 roku przestał istnieć.
Zrekonstruowany został w Meudon, przy wilii, w której Rodin spędził
ostatnie lata swojego życia. Wygląd dawnego pawilonu ukazuje makieta,
sporządzona na podstawie archiwalnych dokumentów.
Ciekawostką wystawy Anno Domini 2001 jest afisz z 1900 roku,
informujący o cenie biletów: w niedziele oglądanie ekspozycji
było bezpłatne, w piątki płaciło się pięć franków, a w pozostałe
dni tygodnia jednego franka. Wziąwszy pod uwagę ówczesną wartość
francuskiej waluty, nie była to kwota wygórowana. Dziś za przyjemność
obcowania z dziełem mistrza trzeba płacić dużo więcej niż kiedyś.
August Rodin - jak zauważył Reiner Maria Rilke - "posiadł
łaskę wielkich rzeczy" i "dojrzewał do mistrzostwa,
do nieograniczonego władania własnymi środkami, bezustannie pracując",
nie spieszył się, jego dzieło "czekało na swój czas".
Przed nim był świat rzeźb antycznych, była cisza zaklęta w rzeźbach
Donatella, była nadzwyczajna siła Michała Anioła, był wielki Leonardo
ze swoją rozległą wiedzą i niebywałą znajomością ludzkiego ciała.
Była też finezja i misterium dzieł Berniniego. Rodin nieustannie
odkrywał dzieło antyku, studiował język katedr, ciągle powracał
do Dantego i Baudelaire'a, uczył się życia poszukując człowieka
ze wszystkimi jego ułomnościami i tęsknotami. Udało mu się żyć
i tworzyć według własnych zasad, zamierzeń, często wbrew utartej
publicznej opinii, zbulwersowanej odcięciem się od - w owym czasie
- akademickiego kanonu piękna. Jak mało który z jego rówieśników,
zakosztował sławy już za życia. Miał przyjaciół wśród bankierów.
Adorowały go damy z wyższych sfer. Miał swoje wielkie i małe miłości.
Jednak to dla niego nie było tak ważne jak praca. Dlatego do końca
swoich dni był posłuszny wyłącznie sobie, swojej idei i swojej
największej miłości: SZTUCE. Światło, ruch, płaszczyznę i przestrzeń,
które są istotą dzieła rzeźbiarskiego, "rozpoznał na nowo".
Zafascynowany ciałem uparcie i wytrwale studiował tajniki ludzkiej
"materii": różnorodność gestów, potęgę i kruchość człowieczej
natury.
Wystawa, którą przed ponad wiekiem przygotował sam artysta, świadczy
o jego nadzwyczajnym wyczuciu chwili, umiejętności podzielenia
się z odbiorcą tym, co było istotą i pasją jego trudnego twórczego
życia. Organizatorzy ekspozycji z 2001 roku zadbali o to, aby
poruszanie się po wielkim rodinowskim atelier było łatwe i czytelne.
Każdy tam wchodzący otrzymał mini-katalog zawierający dokładne
dane na temat poszczególnych eksponatów. Na wystawie przeważały
dzieła wykonane w gipsie, terakocie, nie zabrakło oczywiście brązu
i marmuru. Najmniejsze z figur umieszczone zostały na charakterystycznych
kolumnach, duże zaś na niskich kwadratowych podstawach. "Człowiek
ze złamanym nosem", rzeźba która w 1864 roku została odrzucona
przez Salon, "Ewa" wsłuchująca się w swoje kobiece posłannictwo,
"Mieszczanie z Calais", czyli sześciu mężczyzn wyruszających
w drogę, idących na śmierć... Nieprzemijające piękno tych dzieł
na pewno dotknęło i poruszyło niejednego. Zabrakło jedynie samego
mistrza.
Dwie małe rzeźby, dotąd mi nieznane, jedna w brązie zatytułowana
"Przebudzenie" i druga w marmurze "Psyche przy
lampie" zaciekawiły i zauroczyły mnie równocześnie. Dwie
kobiety, jedna spowita w lekkiej "mgle", czuwająca i
tajemnicza, druga rozmarzona, tęskniąca, witająca nowy dzień i
odkrywająca swoją nagość, a zarazem idealną harmonię w budowie
ciała i czar kobiecego piękna... "Ten zaś kto umiał to uchwycić,
był bowiem formierzem z natury. Przeniósł swój świat ponad nami
i umieścił go w naturze". Oglądając dzieła Rodina do owej
harmonii z naturą zawsze się będzie tęsknić!
|

Na zdjęciu:
Rzeźbiarskie studium postaci
(1884)
August Rodin

Na zdjęciu:
Głowa Camille
Claude
(1884)
August Rodin
|
|
W paryskim Muzeum Maillola, na wystawie "La verite nue",
Fundacja Diny Vierny zaprezentowała głównych przedstawicieli austriackiego
ekspresjonizmu: Herberta Boeckla, Richarda Gerstlego, Oskara Kokoschkę
i Egona Schielego. Ekspresjonizm, który pod koniec XIX wieku nie
został zaakceptowany przez szerokie kręgi burżuazji wiedeńskiej,
to w dalszym ciągu sztuka bulwersująca wielu odbiorców. Być może
próba pokazania umęczonego, zranionego i obolałego ciała ludzkiego,
erotyczność idąca w parze - jak się niektórym wydaje - z brzydotą,
twarze zastygłe w ironicznym grymasie, budzą odrazę i niechęć.
Albowiem malarstwo Kokoschki czy Schielego nie ma w sobie nic
z dekoracyjności, postacie na ich obrazach otacza "pustka"
i tylko niebywała pewność kreski, jak u Schielego, mówi o geniuszu
twórczym. Kolor, choć dla wiedeńskich artystów nie był najważniejszy,
dla współczesnego odbiorcy również nie pozostaje bez znaczenia.
Akcentowany plamą bądź mocną kreską potęguje przedstawiony dramat,
wyostrza rysy twarzy, często przyczynia się do deformacji ludzkiej
postaci. Intensywna czerwień, żółć i czerń nadają dziełom bardzo
ekspresyjny wyraz. Czy osobowość tych czterech malarzy zadecydowała
o takim spojrzeniu na naturę człowieka? Jaki łańcuch zdarzeń łączy
te dzieła z ich twórcami?
Niewątpliwie dzieła austriackich ekspresjonistów przybliżają
do epoki naznaczonej - z jednej strony - upadkiem starego porządku
a - z drugiej - niebywałym rozkwitem sztuki i literatury. To,
co próbują wyrazić malarze czy poeci, nieczęsto uzyskuje pełny
wyraz. Tym bardziej liczą się te dokonania czy dzieła, w których
twórca przemawiając językiem własnej epoki dosięga uniwersalnych
problemów i tematów - i potrafi oddziaływać przez pokolenia.
Anna SOBOLEWSKA
Anna Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku.
Jest absolwentką Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. W czasie
stanu wojennego wyjechała z Polski. Obecnie mieszka w Paryżu.
|

Na zdjęciu:
"Matka i dziecko"
(1921)
Oskar Kokoschka
|