KĄCIK OTWARTYCH SERC

Szanowna Pani!
Syn mój ma 12 lat, chodzi do szkoły, ale odkąd jesteśmy we Francji, mam ciągle wyrzuty sumienia wobec mego dziecka. Syn wraca ze szkoły do domu około piątej po południu, my z mężem około ósmej wieczór. Dziecko jest przez cały dzień samo. Telefonuję w wolnej chwili, aby nakazać mu odrabianie lekcji czy czytanie lektur, ale jestem przekonana, że on cały czas spędza przed telewizorem lub bawi się w gry komputerowe. Wiem, że takie spędzanie czasu nie rozwija dziecka należycie, ale nie mam na to żadnego wpływu, bo muszę pracować. Nasze wieczorne spotkania są bardzo pospieszne, ograniczają się do szybkiego sprawdzenia lekcji, uzupełnienia tego, z czym sam sobie nie radzi, kolacja i spać.
W weekendy chciałaby poświęcić dziecku więcej czasu, ale również na sobotę zostawiam wszystkie prozaiczne zajęcia domowe, jak sprzątanie, pranie, prasowanie, zakupy itd. A czas ucieka. W niedzielę staramy się być z dzieckiem na powietrzu. Mąż gra z nim w tenisa, ale wiem, że to wszystko za mało. Tracę psychiczny kontakt z synem. Czuję się ciągle nie porządku jako matka. Czasami zazdroszczę moim koleżankom z Polski, które znacznie wcześniej kończą pracę i mają więcej czasu dla rodziny. Natomiast mój mąż uważa, że przesadzam, że większość ludzi tak żyje i nikt nie robi z tego problemu, że jestem przewrażliwiona i zawsze coś wyszukuję, aby siebie i jego niepotrzebnie zadręczać. Czy ja rzeczywiście jestem przewrażliwiona, czy też - według Pani - moje problemy i niepokoje są uzasadnione?

Z wyrazami szacunku
Joanna

Droga Pani,
czas, kiedy dziecko dorasta i bardzo potrzebuje bliskości matki i ojca, szybko mija. W wieku 12 lat dziecko jeszcze bardzo garnie się do rodziców, ale już za rok czy dwa - będzie szukało większych kontaktów z rówieśnikami i przyjaźni w gronie rówieśników. Teraz może mieć pani jeszcze znaczący wpływ na rozwój psychiczny dziecka, na przekazywanie mu uznanych wartości, później, kiedy dziecko osiągnie "wiek buntu", wpływy te znacznie się zmniejszą. Na ogół dziś bardzo wiele uwagi poświęca się na zabezpieczenie dziecku wszelkich dóbr materialnych, kupowanie drogich ubrań w sklepach firmowych, kosztownych zabawek, gier komputerowych czy lalek "Barbie" itp. Ale najpiękniejsze zabawki nie zastąpią rodziców. W wyścigu do dobrobytu i luksusu, w zabieganiu za tym, aby jak najwięcej zarobić, często gubimy to, co najważniejsze - kontakt z własnym dzieckiem. Myślę, że niepokój Pani jest w pełni uzasadniony, doskonale czuje Pani sercem matki, że sytuacja, jaką Pani opisała w liście, powinna ulec zmianie. Z pracy zrezygnować raczej nie można. Ideałem byłaby praca na część etatu, ale rzadko jest to możliwe. Pozostaje więc jak najlepsze wykorzystanie czasu spędzonego w domu. Ważne jest, aby zawsze znaleźć czas, kiedy dziecko się do nas zwraca, nie lekceważyć jego problemów, nie odkładać ich na później, a spokojnie, bez pośpiechu wysłuchać dziecka.
Dziecko musi wiedzieć i czuć, że jest ważniejsze od pralki, odkurzacza czy zajęć kuchennych, którym kobiety czasami poświęcają więcej czasu niż dzieciom. Zresztą można syna wciągnąć do pewnych zajęć domowych, aby w ten sposób przyspieszyć prace domowe i wygospodarować więcej czasu na poświęcenie go dziecku. W Pani przypadku nie będzie chyba większego problemu z rozsądnym rozłożeniem zajęć domowych między mężem a Panią tak, aby dziecko wiedziało, że kiedy rodzice już są, to są także dla niego. Nie będzie czuło się lekceważone, odrzucone i nie będzie w przyszłości szukało serca i zrozumienia poza domem, co czasami może przynieść zgubne skutki.

Łączę pozdrowienia
Teresa BERSKA

Teresa Berska prowadzi poradnię zdrowia psychicznego w Paryżu.




Na zdjęciu:

Dokąd?

(La Defense, 2000)


Fot. M. Wittbrot

© Recogito, Rafaliga