|
30 maja mija piąta rocznica śmierci
ks. Zenona Modzelewskiego (1933-1996). Ksiądz Modzelewski studiował
w Wyższym Seminarium Duchownym Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego
w Ołtarzewie (1950-1958, filozofia i teologia), oraz na Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim (1958-1963, filozofia i polonistyka).
Święcenia kapłańskie otrzymał w roku 1958. Pełnił urząd Przełożonego
Regionalnego we Francji (1972-1987,1996 dwa miesiące), dyrektora
ośrodka odczytowego Centre du Dialogue (1980-1996) i redaktora
wydawnictwa Editions du Dialogue Paryżu (1980-1996). Był redaktorem
kolekcji "Znaki czasu" (56 tomów) i "Świadkowie
XX wieku" (5 tomów).. Przez rok był on także redaktorem "Naszej
Rodziny". Na jej łamach opublikował kilka tekstów. W numerze
8 "Recogito" przypomnieliśmy jego relację z podróży
do Ziemi Świętej (wraz z relacjami ks. Józefa Sadzika i Eugenii
Szabelskiej stanowiącą wspomnienie wspólnej pielgrzymiki). Obecnie
przypominamy jeden z pisanych "na gorąco" tekstów dotyczących
soborowej odnowy.
Czym jest liturgia?
Odnowa liturgii nadzieją Kościoła
W dniu 4 grudnia 1963 roku Ojciec Święty Paweł VI ogłosił uchwaloną
przez Sobór Konstytucję o liturgii. W tymże dniu zapowiedział
swoją pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Zbieżność tych dwu wydarzeń
posiada wielką wymowę: Papież zaprasza nas do źródła Ewangelii.
Sam jedzie do Palestyny, by spotkać Chrystusa na miejscach uświęconych
Jego życiem i pracą. Nam zaś wszystkim poleca czcić, słuchać i
naśladować Chrystusa, którego spotykamy codziennie uczestnicząc
w obrzędach liturgicznych.
Podejmując dzieło odnowy życia religijnego, Sobór rozpoczyna
od reformy liturgii. Człowiek współczesny nie może czuć się zagubiony
i obcy, kiedy uczestniczy we Mszy świętej, kiedy przyjmuje sakramenty
święte, kiedy przychodzi do kościoła, by wziąć udział w nabożeństwie.
Źle się dzieje wówczas, gdy nie czujemy nurtu życia, jakie płynie
poprzez gesty, czynności i słowa składające się na obrzęd liturgiczny.
Odnowa liturgii oznacza przybliżenie człowiekowi dzisiejszemu
tego, co nazywamy służbą Bożą.
Głównym celem działalności Kościoła jest nawiązywanie i podtrzymywanie
przyjaźni człowieka z Bogiem. Temu wielkiemu dziełu służy właśnie
liturgia. W jaki sposób?
Uczestnicząc w nabożeństwie liturgicznym spotykamy się najpierw
z Chrystusem. On jest zawsze obecny tam, gdzie przynajmniej dwie
lub trzy osoby zgromadzą się w imię Jego. On sam działa posługując
się ustami i rękami kapłana: we Mszy świętej składa samego siebie
w ofierze Ojcu Niebieskiemu, w sakramencie pokuty przebacza każdemu
z nas z osobna, w sakramencie chrztu, jakoby wypożyczając rękę
kapłana, obmywa nas z grzechu pierworodnego i wprowadza do swego
Kościoła.
W liturgii sam Chrystus poucza nas słowami Pisma świętego, daje
nam siebie jako pokarm eucharystyczny, udziela swojej laski. Na
pytanie: gdzie najłatwiej można spotkać Boga, odpowiedź brzmi:
w liturgii Kościoła.
Kościół żywi mocną nadzieję, że zrozumienie, ukochanie i włączenie
się wiernych w obrzędy liturgiczne przyczynia się bardzo do ich
uświęcenia, do ożywienia miłości względem Boga i bliźniego.
Cały Wszechświat sprawuje liturgię
Zanim pójdziemy do kościoła, by wspólnie wielbić Boga w modlitwie
liturgicznej i w ofierze Mszy świętej, spójrzmy na cały wszechświat,
który na swój sposób oddaje cześć Stwórcy. W pogodny wieczór spoglądamy
w niebo iskrzące się od gwiazd. Każda z nich podąża we właściwym
sobie kierunku i nie przeszkadza innym. Wszechświat, łącznie z
naszą ziemią, słońcem i księżycem, jest jakby precyzyjnym zegarkiem
zrobionym i nakręconym ręką Pana. Zachowując nałożone sobie prawa
wielka budowa wszechświata oddaje cześć Stwórcy, mówi o jego potędze
i mądrości. Jest to liturgia cicha bez słów, a jakże mocno przemawia
do świadomości każdego z nas. Człowiek dzisiejszy, myślący o podboju
wszechświata, z każdym dniem coraz lepiej poznaje ogrom i budowę
kosmosu. Może to być punkt wyjścia dla naszego ludzkiego hołdu,
jaki jesteśmy winni Bogu.
Rozejrzyjmy się również wokół siebie, przypatrzmy się naturze,
z którą stykamy się codziennie. Woda jest zapełniona rybami, a
powietrze ptactwem. Z lasu wygląda płochliwa sarna, w zaroślach
śpi czujny zając, nad kwiecistą łąką brzęczy rój pracowitych pszczół.
Dzień i noc, lato i zima następują po sobie w stałej kolejności,
rośliny kwitną i wydają owoce, ptactwo śpiewa i buduje gniazda.
Przyroda nie ma rozumu, nie myśli, a mimo to, swym istnieniem
i działaniem, objawia myśl i mądrość. Czyją? Swojego Stwórcy.
Oto wymowa liturgia hołdu rzeczy ziemskich, które zapraszają nas
do współuwielbienia Boga.
Człowieka stać jednak na więcej niż czyni natura. On poznaje
Boga przy pomocy swego rozumu, a sam Bóg poucza ludzi, jak trzeba
Go czcić. Na ziemi tylko człowiek jest zdolny powiedzieć Bogu,
że Go kocha. Właśnie w liturgii przede wszystkim dokonuje się
spotkanie człowieka z Bogiem. Tu Bóg pierwszy mówi do nas, że
jest naszym Ojcem i że nas kocha.
Liturgia jest przejściem Pana
Najbardziej proste, owocne i ludzkie spotkanie człowieka z Bogiem
dokonuje się w obrzędzie liturgicznym. Tu nie ma zawodów i złudzeń,
zawsze mogę być pewny, że On na mnie czeka. Przecież zarówno Msza
święta, jak sakramenty święte zostały ustanowione przez samego
Chrystusa jako określone formy spotkania człowieka z Bogiem.
Można słusznie powiedzieć, że liturgia jest przejściem Pana.
Oto zebraliśmy się w kościele parafialnym, by uczestniczyć w niedzielnej
Mszy świętej. W skupieniu słuchamy słów lekcji i Ewangelii. Jest
to liturgia Słowa Bożego. Słuchając własnych słów Chrystusa odczuwamy
Jego obecność wśród nas.
Oto nadchodzi podniesienie i wśród nas pojawia się Chrystus prawdziwie
żyjący. Oddaje się w ręce ludzkie, jest ofiarą, którą Bóg przyjmuje
za nasze grzechy. Kiedyś składał człowiek Bogu ofiarę z roślin
i zwierząt. Była to jednak ofiara niedoskonała w porównaniu z
tą, którą Kościół składa codziennie na swoich ołtarzach.
Zbliża się komunia święta, podchodzimy do ołtarza. Chrystus staje
się naszym pokarmem. Klękamy i w skupieniu adorujemy Tego, którego
spotkaliśmy i przyjęliśmy do własnego serca.
Wielkość liturgii polega na tym, że w niej dzieją się rzeczy
przerastające ludzkie możliwości. Modlić się do Boga mogę również
prywatnie, w swoim własnym mieszkaniu. Ale uczestniczyć w ofierze
Chrystusa mogę tylko wtedy, gdy biorę udział w liturgii Mszy świętej.
I tylko poprzez liturgiczną komunię świętą mogę wejść w najściślejszy
kontakt z Bogiem. Jeśli tak, to liturgia jest naprawdę szczytem,
do którego zmierza działalność Kościoła.
Znaki liturgiczne uświęcają człowieka
Liturgia dosięga Boga i pozwala nam otrzymać Jego łaskę. Ale
i Bóg łaską są zakryte przed naszymi oczyma i przed naszym dotykiem.
Nam potrzeba znaków, które widzimy i które czujemy. Piękno liturgii
polega na tym, że posługując się rzeczami ziemskimi i gestami
ludzkimi, potrafi im nadać inny sens, mający wszakże związek z
tym, co te rzeczy i gesty oznaczają w naszym codziennym życiu.
Chleb i wino zostają przemienione w Ciało i Krew Chrystusa. To
ma być pokarm dla mojej duszy. Podziwiajmy prostotę wyboru, jakiego
dokonał Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy. Przecież chleb i
wino są naszym codziennym pokarmem napojem, znamy dobrze ich smak
i znaczenie dla naszego organizmu. Obrzęd liturgiczny potrafi
nam jednak pod postacią chleba i wina podać samego Boga.
Niesiesz dziecko do kościoła, by je tam ochrzcić. Czego używa
kapłan udzielając tego sakramentu? Przede wszystkim wody. Zwykłej
czystej wody, jaka gasimy nasze pragnienie, jaka codziennie myjemy
się rano po wstaniu z łóżka i jakiej używa się do prania bielizny.
Chrzest jest sakramentem oczyszczenia, obmycia człowieka z grzechu
- nic więc dziwnego, że Chrystus kazał używać wody, która jest
dobrodziejstwem w naszym codziennym życiu.
Dwoje młodych ludzi zawiera związek małżeński. Podają sobie ręce
i przyrzekają miłość wzajemną. W czasie udzielania sakramentu
małżeństwa obecny jest Chrystus, który uświęca i umacnia to, co
jest najpiękniejsze w świecie: miłość ludzka.
Gdy uczestniczymy w liturgii Mszy świętej lub sakramentów świętych,
wykonujemy czy też obserwujemy szereg gestów. Żegnamy się, klękamy,
pochylamy głowę, całujemy krzyż; kapłan błogosławi, rozkłada szeroko
ręce, polewa głowę dziecka wodą, namaszcza chorego, wkłada ręce.
W tych widzialnych znakach objawia się cześć dla Boga lub po prostu
spływa przez nie łaska do duszy ludzkiej. Nie mówmy, ze liturgia
jest daleka od nas. W niej jest przecież cały człowiek, cały świat
rzeczy materialnych. Liturgia jest dla nas: dla ludzi składających
się z duszy i ciała.
Liturgia jednoczy i wychowuje
Chrystus odprawiając Mszę świętą w Wieczerniku zebrał przy sobie
wszystkich apostołów, nie pomijając nawet Judasza, który miał
Go zdradzić. Zanim rozpoczął liturgię Wielkiego Czwartku, wcześniej
wygłosił przemówienie o doskonałej jedności, jaka powinna panować
wśród Jego wyznawców. Nie może być poróżnień i niezgody między
tymi, którzy pożywają przy wspólnym stole i którzy piją z jednego
kielicha.
Liturgia jednoczy przede wszystkim członków parafii. Przychodzą
do kościoła, stoją obok siebie, tworzą zwartą rodzinę. Wspólnie
wstają i klękają, razem śpiewają i odpowiadają na wezwania kapłana.
Ta modlitwa zbiorowa jest wyrazem solidarności, wzajemnego poparcia
w prośbach kierowanych do Boga.
Liturgiczne przeżycie wspólnoty parafialnej powinno mieć wpływ
na nasze codzienne stosunki z ludźmi, z którymi razem składamy
Bogu ofiarę, z którymi razem modlimy się. Zwłaszcza wtedy, gdy
razem idziemy do Komunii świętej i pożywamy z tego samego stołu.
Obrzęd liturgiczny jednoczy ludzi różnych ras i języków. Biskupi
afrykańscy, walcząc z rasizmem oświadczyli zdecydowanie, że kościoły
będą otwarte i dla białych, i dla czarnych. Zwłaszcza dzisiaj,
gdy na każdym nieomal miejscu możemy spotkać ludzi z różnych krajów
i kontynentów, niedzielna Msza święta gromadzi, łączy i brata
tych, którzy nigdy nie mieli ze sobą nic wspólnego.
Liturgia wychowuje. Uczy skupienia i powagi, każe zapomnieć o
sobie, domaga się dostosowania do zbiorowości, pozwala wczuć się
w potrzeby bliźniego. Kształci w duszy ludzkiej miłość do Boga.
A co najważniejsze, otwiera serce na przyjście Chrystusa, który
jest najlepszym naszym Wychowawcą.
Jak jest zbudowany rok liturgiczny?
Liturgia ofiary i modlitwy przeplata się w ciągu roku ze święceniem
wielkich tajemnic naszej wiary. Każda niedziela przypomina nam
Zmartwychwstanie Chrystusa. Okres adwentu przedstawia długie oczekiwanie
na przyjście Mesjasza i jednocześnie budzą w nas tęsknotę za Bogiem.
Cykl Bożego Narodzenia prowadzi człowieka do Betlejem i stawia
go wobec Dziecka, które przyszło na świat. Wreszcie Wielkanoc
ukazuje Chrystusa zmartwychwstałego, pełnego chwały i majestatu.
Rok liturgiczny łączy nierozerwalnie ze zbawczym dziełem Chrystusa
postać Matki Boskiej, której święta obchodzimy prawie w każdym
miesiącu. Również postaci świętych przesuwają się przed naszymi
oczyma z dnia na dzień. Znaczeniem i celem roku liturgicznego
jest życie w stanie łaski: jednostki, parafii i całego Kościoła.
Zrozumienie tego ułatwia nam porównanie z przyrodą i rokiem kalendarzowym.
Drzewo rośnie, zieleni się, kwitnie i owocuje w poszczególnych
okresach roku. Tak samo i w świecie zwierzęcym: życie ptaków na
przykład rozwija się w kolejnych porach roku. Dusza powinna również
otrzymane na chrzcie życie łaski rozwijać we właściwych porach
roku liturgicznego.
W kościelnym roku liturgicznym jest miejsce na pokutę, radość,
współczucie, nadzieję, na myśl o tych, z którymi żyjemy razem,
którzy od nas odeszli. Zmiana koloru szat liturgicznych, zmiana
pieśni i modlitw pomagają nam nastawić duszę w duchu, jaki niesie
ze sobą każdy okres liturgiczny. Nauczmy się czuć razem z Kościołem,
by korzystać z bogactwa roku liturgicznego.
Co znaczy: ksiądz odmawia brewiarz?
Przyzwyczailiśmy się do widoku księdza, który nigdy nie rozstaje
się z książką zwaną brewiarzem. Ma ją przy sobie, gdy jest w kościele,
kiedy przebywa w swym prywatnym mieszkaniu, gdy jedzie pociągiem
lub jest na wakacjach. Otwiera brewiarz i w skupieniu przebiega
wzrokiem linijki tekstu. Wyrażamy się niewłaściwie mówiąc: ksiądz
czyta brewiarz. Tu nie chodzi o czytanie, lecz o prawdziwą modlitwę.
Brewiarz odmawiany przez księdza i przez osoby do tego powołane
stanowi modlitwę liturgiczną Kościoła. Znaczy to, że ksiądz odmawiając
brewiarz modli się do Boga w imieniu całego Kościoła.
Jego modlitwa obejmuje każdego katolika. Jeśli brewiarz odmawia
proboszcz, to przede wszystkim modli się za swoich parafian, wielbi
Boga w ich imieniu i przedkłada Mu ich prośby. Ilekroć widzimy
księdza z brewiarzem w ręku, możemy sobie powiedzieć z całą: pewnością:
on modli się teraz również za mnie.
Modlitwa brewiarzowa jest tak ułożona, że obejmuje każdą porę
dnia: od wschodu słońca aż do naszego pójścia spać. Składa się
z psalmów, hymnów i czytań wyjętych przede wszystkich z Pisma
świętego. Ksiądz odmawiający brewiarz modli się o uświęcenie każdej
godziny dnia i każdej pracy. Ma na uwadze nasz czas i naszą pracę.
Sztuka wzbogaca i przybliża człowiekowi liturgię
Sztuka, będąc wykwitem ducha ludzkiego, stanowi nieodłączną część
liturgii. Nasze kościoły, miejsca sprawowania liturgii, są często
bezcennymi zabytkami architektury w ogóle. Podobnie malarstwo
i rzeźba pełnią ważną rolę w ożywianiu naszego kontaktu z
Bogiem. Śpiew i muzyka wyrażają najgłębsze uczucia duszy ludzkiej
szukającej i wielbiącej Boga. Piękno wnętrz kościoła, szat liturgicznych
i przedmiotów potrzebnych do sprawowania kultu uprzyjemnia i uszlachetnia
nasze przebywanie na modlitwie.
Bóg chce, by nasz hołd dla Niego miał charakter ludzki, to znaczy,
że powinno być w nim wszystko, co jest najcenniejsze w twórczości
człowieka. W ten sposób łatwiej nam otworzyć duszę przed Panem.
Mając to na uwadze Sobór Watykański II mówi z całą powagą: "Czynność
liturgiczna przybiera godniejszą postać, gdy służba Boża odbywa
się uroczyście ze śpiewem".
"Do najszlachetniejszych czynności ducha ludzkiego zalicza
się sztuki piękne, zwłaszcza sztukę religijną i jej szczyt, mianowicie
sztukę kościelną. Z natury rzeczy dążą one do wyrażania w jakiś
sposób w dziełach ludzkich nieskończonego piękna Boga... Z tych
przyczyn czcigodna matka Kościół zawsze była przyjacielem sztuk
pięknych, stale szukała ich szlachetnych usług i kształciła artystów,
aby należące do kultu przedmioty były godne, ozdobne i piękne,
jako znaki i symbole rzeczywistości nadziemskiej".
Zenon MODZELEWSKI SAC
Tekst pochodzi z "Naszej Rodziny" 3 (246) 1965, s.
4-8.
|

Na zdjęciu:
Autor tekstu
(Montmorency, 1991)
Fot. M. Wittbrot
|