|
|
EDYTORIAL
„Codzienne
egzystowanie”, pamięć i zacierające się ślady rzeczywistości.
Materia trwania i coraz bardziej widoczne uszczerbki na ciele, a także
na duszy... Jakże pogodzić się z przemijaniem? Listopadowe słoty
skłaniają do zadumy: myślimy o czasie, który nie chce się
zatrzymać i nigdy – mimo monotonii powtarzających się czynności
– nie jest taki sam. A jednak myśl nasza jakby wciąż się
odradza, biegnie ku życiu, otwiera się na Życie.
Pokolenia przychodzą i odchodzą. My także bierzemy udział w
nieustannym pochodzie pokoleń. I jeśli jeszcze nie nadszedł, z
pewnością nadejdzie taki moment, w którym będziemy musieli zrobić
miejsce, dać pierwszeństwo nowemu życiu. Taki jest sens istnienia i
– rzec by można – dojrzewania.
Rzecz w tym, żeby – tak z młodzieńczych, jak i doświadczeń
wieku dojrzałego – umieć wyciągnąć nie tyle wnioski, co jakąś
esencję, radość, a nawet szczęście istnienia: żeby rozstanie nie
było gorzkie, żeby życie było mądre, żeby ci, którzy czerpią z
naszych dokonań (a także nadziei, których nie potrafiliśmy spełnić),
czuli się dziedzicami, czuli się współuczestnikami tajemnicy, która
– mimo że nigdy nie zostanie zgłębiona – pociąga i
zawsze pociągać będzie.
W Święta Bożego Narodzenia objawia się nam na nowo Tajemnica
Wcielenia, „przebóstwienia” ludzkiej natury, ale też
zachęca do refleksji, ile w naszej „codziennej
egzystencji” jest tego, co niecodzienne, niezwykłe,
nieprzemijające, żywe... Na najpiękniejsze rodzinne Święta życzymy
wszystkim naszym Czytelnikom poczucia więzi, sięgającej nie tylko
pokoleń i pokoleniowych doświadczeń, ale i transcendencji, poczucia
uczestnictwa: tak we wspólnym losie, jak i spotkaniu Boga z człowiekiem,
człowieka z Tajemnicą, każdego z nas z Życiem.
Marek WITTBROT
redaktor
|
|

Na
zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot
|
|
|
|