|
EDYTORIAL
Wszyscy chyba znamy
zdanie jednego z najbardziej niezwykłych umysłów a zarazem jednego
z największych świętych Kościoła: „Kochaj i czyń co chcesz”
Autor „Wyznań” uważał, że jeśli w swoich dziełach potrafimy
zachować Bożego Ducha, jeśli wszelkie nasze starania i dokonania
wynikają pragnienia dobra i jeśli mamy miłość w swoim sercu właściwie
nie musimy się specjalnie starać, żeby wiedzieć, co czynić.
Gorzej, gdy kierujemy się zupełnie odmiennymi racjami czy przesłankami.
Wtedy, w istocie, trudno wybrać słuszne i – patrząc z dalszej
perspektywy – najbardziej optymalne, pozbawione jakichkolwiek obciążeń,
wolne od ograniczeń rozwiązanie.
Kiedy decydujemy się na wybór swojej życiowej drogi, jest w nas
wiele zapału i, często, wielkie pragnienia dobra. Może nawet chcemy
kochać cały świat. Po latach okazuje się, jak nieraz trudno
pogodzić owe pragnienia z codziennym życiem.
Nie ma jednak innej drogi, jak powracanie do owego początku, do
zaufania, które przez Jezusa zostało nazwane wiarą dziecka.
Niekiedy może się nam wydać, że wobec całego zła świata, wobec
przerażającego świata, nic z taką wiarą nie zdołamy osiągnąć,
ale po czasie widać, że walka czy przemoc tylko pozornie prowadzi do
pokoju
To, co możemy dać światu, to nie tylko nasze wyrzeczenia, nasza
praca, ale właśnie ów niepojęty dla wielu dar zawierzenia Bogu, a
także, sobie nawzajem, że i z małych rzeczy może się zrodzić
wielkie dobro.
Marek WITTBROT
redaktor
|