

|
EDYTORIAL
Wraz z Środą Popielcową rozpoczyna się czas, w
którym nie tylko mamy poddać refleksji swoje życie, ale poprzez
swoją postawę, sposób zachowania, poprzez konkretne czyny niejako
mamy się uzdolnić, przygotować do spotkania z Bogiem. Św.
Paweł pisał o „dniu zbawienia“, o dniu, którego
oczekujemy. I dlatego – przestrzegał – nie należy trwonić
łaski Bożej. Dlatego trzeba nieustannie się oczyszczać, wyzwalać
z grzechu, a nawet cierpieć, ponosić ofiary, pościć i pokutować,
by być gotowym, przygotowanym na spotkanie z Bogiem.
Każdy zdaje sobie sprawę z tego, iż sportowiec, naukowiec czy -
powiedzmy - inżynier, jeśli chce uzyskiwać coraz lepsze wyniki, jeśli
chce czegokolwiek dokonać, nie tylko musi dbać o swoją formę czy
wiedzę, lecz musi dla tego, co wybrał, rezygnować z innych rzeczy,
musi umieć poświęcić swój czas i podporządkować temu swoją wolę.
Musi po prostu się doskonalić. Tak samo jest w życiu wewnętrznym i
tym, co nazywamy życiem chrześcijańskim. Żeby utrzymać się na
pewnym poziomie, nie mówiąc już o rozwoju, musi być miejsce na
ofiarę, na wyrzeczenie, na rzeczywistą przemianę. Musi być taki
okres, w którym bardziej niż kiedy indziej zwracamy uwagę na swoje
postępowanie, na to, co zrobiliśmy ze swoimi talentami, jak
wykorzystaliśmy dane nam środki, jak korzystaliśmy z Bożej łaski,
jacy byliśmy względem Boga i ludzi.
Jeśli zagłębimy się w treść wielkopostnego nauczania, łatwo
spostrzeżemy, co jest najważniejsze. Jezus przestrzega przed działaniami
na pokaz, przed pokutą dla pokuty, przed zwykłą obłudą.
„Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali
przed ludźmi po to, aby was widzieli“. Czas Wielkiego Postu nie
jest i nie ma być jakąś zbiorową demonstracją. Liczy się to, co
autentyczne, pozbawione rozgłosu, dokonujące się w sercu człowieka.
Wszelkie zewnętrzne akty to nie obrzęd czy zwyczaj, lecz tylko i wyłącznie
środek, jakim mamy się posługiwać, by przybliżyć się do prawdy.
Żeby poznać Boże prawdy, trzeba wpierw znać prawdę o sobie,
trzeba umieć dostrzegać swoje wady i zalety, trzeba być człowiekiem
pokornym. A pokora - warto to sobie ciągle uzmysławiać - to nie
wywyższanie czy poniżanie siebie, lecz umiejętność widzenia
siebie w prawdzie. Pokora może oznaczać rezygnację z przywilejów,
które nam nie przysługują i podejmowanie się tych zadań, jakie
jesteśmy w stanie spełnić.
Jeśli patrzymy na swoje życie w perspektywie śmierci i życia
wiecznego, nabiera ono nowego znaczenia - moglibyśmy powiedzieć -
odsłania się przed nami kruchość i nietrwałość ludzkiej
egzystencji, a zarazem znowu uświadamiamy sobie, że wszystko,
cokolwiek na tą egzystencję się składa, winniśmy rozpatrywać w
perspektywie wieczności. Oczekując „dnia zbawienia“,
praktykując różne uczynki pokutne, które mają służyć
odnowieniu naszego przymierza z Bogiem, nie zapominajmy zatem o Bożych
zaleceniach.
„Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy.
Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą.
[…]. Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj
twarz” – mówi do nas Jezus.
Bóg uczynił każdego wolnym, niech zatem czas Wielkiego Postu
przyczyni się do odzyskania tej wolności, jaką zostaliśmy
obdarzeni, niech pomoże uwolnić się od nałogów, złych skłonności,
różnych słabości i niedoskonałości. Niech to będzie czas, w którym
więcej i poważniej zaczynamy myśleć o potrzebie uświęcenia,
nadziei zmartwychwstania – wreszcie o Królestwie Bożym.
Na czas odnowy i refleksji, a także Święta Zmartwychwstania życzymy
pokoju i wszelkich potrzebnych łask. Niechaj zmartwychwstaje i zwycięża
w nas Chrystus.
Marek WITTBROT
redaktor
|

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot
recogito@firemail.de
|