

|
EDYTORIAL
1 maj 2004 roku przeszedł do historii. Europa
uczyniła następny krok ku zjednoczeniu. Polska znalazła się wśród
dziesięciu nowych krajów, członków Unii Europejskiej. Spełniły
się marzenia pokoleń. Granice – jak się często powtarza
– wreszcie przestały dzielić, lecz na nowo zaczynają łączyć
ludy i narody niemal całego kontynentu. Do pokonania pozostało
jednak jeszcze wiele barier, uprzedzeń, nierówności czy
historycznych zaszłości. Polityczne i geograficzne zjednoczenie nie
jest, nie może być celem, lecz – co najwyżej – jest środkiem
prowadzącym do lepszego zrozumienia, porozumienia się i zbliżenia
– tak społeczności, jak i konkretnych osób.
Robert Schuman w roku 1950, w przemówieniu wygłoszonym w Sali
Zegarowej przy paryskim Quiai d’Orsay, zachęcał do twórczych
wysiłków na rzecz zjednoczenia ówczesnej, podzielonej wojną Europy
i przekonywał, że podstawowym warunkiem pokoju jest solidarność
narodów i pokonanie uprzedzeń, wzajemnych niechęci i wrogości,
wreszcie wszelkiego typu nierówności. „Międzynarodowy kartel,
dążący do podziału i eksploatacji rynków państwowych przez
stosowanie restrykcyjnych praktyk i utrzymanie wysokich zysków”
– jego zdaniem – nie powinien narzucać swoich warunków.
Trzeba się jednoczyć w pierwszym rzędzie po to, żeby przeciwdziałać
wszelkim monopolizmom i egoizmom; ale też po to, żeby lepiej móc
współdziałać i tworzyć sprawiedliwsze zasady, bardziej
humanitarne normy, bardziej ludzkie warunki bytowania. Ojcom i twórcom
Unii nie chodziło o zamknięcie się w jakiejś grupie czy
geopolitycznej przestrzeni, lecz nieustannie otwieranie się na świat.
Europa nie kończy się na Bugu czy Dunaju ani też na wymianie
handlowej czy współpracy ekonomicznej, wolnym przepływie towarów i
usług. Europa ducha, o której tak wiele i często się mówi,
zaczyna się od zwykłych, egzystencjalnych spraw, ale nie sposób
ograniczyć się do konsumpcji, turystyki, swobody przemieszczania się
czy prawa posiadania i głoszenia własnych poglądów. Europa ducha
to nade wszystko wspólne dziedzictwo, wspólne wartości, oparte na
Dekalogu i najważniejszym prawie, wyrażonym na kartach Ewangelii.
Zmieniają się historyczne, polityczne czy społeczne uwarunkowania.
Żadne jednak zmiany nie uwolnią nas od
podstawowych pytań. Świętując kolejne ważne wydarzenia, dotyczące
przystąpienia dziesięciu nowych krajów do Unii Europejskiej, ciesząc
się, że uczyniono kolejny krok na drodze do integracji całego
Starego Kontynentu, musimy jednocześnie pamiętać o korzeniach, o
wartościach, które w pewnym sensie nas ukształtowały i – przyjęte
czy odrzucone – będą decydować nie tylko o obliczu naszego
kontynentu, lecz całego świata.
Marek WITTBROT
redaktor
|

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot
recogito@firemail.de
|