

|
EDYTORIAL
Niespodziewana, smutna okoliczność sprawiła, iż obecny, trzydziesty
numer naszego pisma staje się nie tylko zachętą do refleksji, lecz
i pośmiertnym wspomnieniem.
14 sierpnia, w swoim krakowskim domu, w otoczeniu najbliższych, zmarł
Czesław Miłosz. 27 sierpnia odbył się pogrzeb Poety, w Bazylice
Mariackiej odprawiona została Msza święta za autora „Traktatu
poetyckiego” i „Ziemi Ulro”, zaś w Krypcie Zasłużonych
kościoła św. Katarzyny na krakowskiej Skałce spoczęły doczesne
szczątki jednego z najważniejszych świadków i myślicieli XX
wieku.
Poeta-laureatus, profesor literatury, tłumacz i
antymodernistyczny pisarz, był nie tylko ambasadorem polskiej
kultury, ale też wnikliwym obserwatorem, krzewicielem i obrońcą
ojczystej mowy. Wskazywał na to, co język „chroni od przędzy
frazesów, sloganów i dwu-mowy”, a jednocześnie potrafił go
kształtować i wzbogacać. Nie umiał być obojętny: ani wobec idei,
ani wobec historii, ani wobec teraźniejszości. Nie ukrywał, że tak
„sarmacki katolicyzm”, jak i bezkrytyczne małpowanie
wszelkiego typu nowinek są mu obce, zaś sztuka nie istnieje bez
poszukiwania „sensu moralnego w świecie”. Dystans i
zaangażowanie, widoczne tak w jego twórczości jak i – dla
wielu kontrowersyjnych – publicznych wystąpieniach, czyniło go
człowiekiem rozdartym. Ci, którzy go znali, wiedzą, iż umiał
przyznać się do swoich pomyłek i błędów, ale też nie rezygnował
ze swoich przekonań.
„Myślę teraz o Twoich wewnętrznych zmaganiach i udrękach, które
bardziej mi pomagały niż gdybyś był doskonale spokojny, bo tak
zawiązało się nasze braterstwo błądzących i grzesznych”
– pisał w 1995 roku na łamach „Naszej Rodziny” o
zmarłym przyjacielu. Przyjaźń poety z autorem „Estetyki
Martina Heideggera” trwała piętnaście lat i zostawiła po
sobie znaczący ślad, chociażby w postaci biblijnych przekładów.
Należy ubolewać, że postać ks. Józefa Sadzika została właściwie
zapomniana, a ci, którzy w pierwszym rzędzie powinni zainteresować
się jego spuścizną, od lat ją pomijają. Odejście
Miłosza stało się – rzec by należało – nieoczekiwaną,
niepożądaną okazją do przypomnienia osoby i działalności
przedwcześnie zmarłego twórcy Wydawnictwa i Centrum Dialogu.
Wypada mieć nadzieję, że do korespondencji z Tomaszem Mertonem dołączą
wkrótce listy Sadzika i Miłosza, ich nieobojętne spojrzenie na
polski kształt dialogu i dialog chrześcijaństwa ze współczesnością
Po śmierci Miłosza – co zrozumiałe – wiele się mówi i
pisze o zmarłym Nobliście. „Recogito”, z racji swych
ograniczonych możliwości, pragnie zwrócić uwagę tylko na kilka wątków,
dotyczących życia i twórczości, a także inspiracji czy istotnych
kontaktów byłego emigranta, częstego bywalca domu przy rue Surcouf.
Zdajemy sobie sprawę, że to zaledwie mały krok w stronę recepcji
bogatej spuścizny po Zmarłym Poecie i że niektóre teksty wymagałyby
szczegółowego opracowania, pismo jednak nie ma ku temu ani środków,
ani wystarczającej liczby osób. Mimo wszystko żywimy nadzieję, że
dzięki prezentowanym artykułom, wspomnieniom czy rozmowom, znajdą
się osoby, które chciałyby kontynuować nasze poszukiwania –
i zająć się „paryskimi” wątkami życia i twórczości
Czesława Miłosza.
Marek WITTBROT
redaktor
|

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot
recogito@lycos.de
|