

|
EDYTORIAL
Czymże są ludzkie dzieła wobec Boskiej mocy albo siła prawdziwej
wiary, miłości czy nadziei wobec naszych zwątpień, uczuć lub
niespełnień? Zawsze potrzebna jest moc z wysoka! Nie znaczy to
jednak, iż należy lekceważyć własne przeżycia, przekonania,
pragnienia czy przeczucia. W istocie nie wiemy do końca, czym jest
prawda i wolność. Szukamy ich przez całe życie! Nikt z nas nie
wie, czy jest dalej, czy bliżej, czy wie więcej, czy mniej, czy nic
nie wie – powiedzmy – o życiu, miłości i śmierci. Częściej
zdaje się, że nie wiemy nic, że jesteśmy daleko w drodze, że
nigdy nie dojdziemy do celu... Ale też każde spotkanie jest szansą
poznania, drogą w nieznane, wyzwaniem i zarazem pytaniem,
oczekiwaniem, otwarciem się na nową rzeczywistość.
Ani zamykanie się, ani ucieczka, ani cierpienie w milczeniu nie jest
żadnym rozwiązaniem. Życie, jak i każde własne dzieło, budujemy
na autentycznych doświadczeniach i przemyśleniach. Rilke napisał
kiedyś o Rodinie, iż „z rozpalonymi do białości zmysłami,
jako Poszukiwacz życia, wkroczył w wielki zamęt zmagań, a to co
ujrzał było: życiem”. Możemy szukać i zmagać się w zamęcie,
możemy buntować się, cieszyć lub płakać, ale życie – jeśli
cokolwiek chcemy osiągnąć – nie może być rezygnacją,
ucieczką do tego, co głęboko w nas, co zmysłowe i zarazem duchowe,
co jest i bólem, i tęsknotą.
Chcielibyśmy niekiedy – żyjąc pośród ludzi bezideowych, małostkowych,
zawistnych czy krótkowzrocznych – znaleźć się w innej
orbicie, mieć przed sobą, przez dłuższy czas, jedynie nieskończony
horyzont, lecz przecież nie uciekniemy na „koniec świata”.
Bremeńczyk na wygnaniu, Henryk Oldenburg, zazdrościł niegdyś
Spinozie, że żyje „w państwie tak swobodnym, że wolno tam myśleć,
co się chce, co się myśli”. Nie wiedział jednak wszystkiego.
Wierzył, że gdzie indziej może być lepiej i inaczej niż w jego
najbliższym otoczeniu.
Ważna chyba pozostaje możliwość wyboru: czasu, miejsc, niektórych
osób, własnego domu. Ale i bez tego trzeba umieć trwać, zmagać się,
istnieć. Każdy ma swoją samotność i trudno się nią mierzyć.
Niekiedy samotnym jest bliżej do siebie a niekiedy zbyt daleko. Ale są
rzeczy, które wykraczają poza nasze „teraz”, nasz czas i
naszą samotność – i może to jest najważniejsze.
Marek WITTBROT
redaktor
|

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot
recogito@lycos.de
|