

|
EDYTORIAL
Minęło pięć lat od narodzin „Recogito” – pisma, które
prezentuje twórczość i wiarę. Jeśli zaś jest wiara, to powinna również
być tolerancja. Nie ma prawdziwej wiary bez tolerancji. Jaka jest
tolerancja dzisiaj, w dwudziestym pierwszym wieku? I jakie są
potrzeby współczesnego człowieka?
Przez pięć lat swego istnienia pismo spełniało rolę przekazu i
ukazywało znaczenie twórcy w społeczeństwie. Pismo powinno dotykać
i nazywać, jak Adam, rzeczy nieokreślone, otwarte, a także podkreślać
fundamentalność myślenia w tworzeniu. Nie ma procesu twórczego bez
myślenia. Narzędzie może nie myśleć, ale nie może być bezmyślny
twórca.
Pismo również, oprócz swej roli nazywania i przekazu, musi zachęcać
i prowadzić do dyskusji. Dialog jest elementem pokoju. Dyskusja
powinna zachodzić pomiędzy wierzącymi a niewierzącymi. Każdy zaś
z nich w jakiś sposób należy do tych pierwszych i do tych drugich.
Niewierzący posiada pewną część wiary i vice versa –
wierzący upewnia są wiarę poprzez pytanie. Wiara jest dynamiczną
rzeczywistością. Hiob zmagał się również z własnym losem i pytał
Boga. Wiara nie jest konstansem, stałą wartością. Wiara jest
zarazem komunikacją z Bogiem, jak i poszukiwaniem. Poszukiwanie wiary
to nic innego, jak wieczny ruch.
„Recogito” jest pismem zwróconym także do tych, którzy przestają
wierzyć lub rozpoczynają. Dlatego na jego łamach przedstawia się
materię, rozterki myślowe i odnalezienie. Zatem twórczość służy,
pomaga w ponadczasowym i indywidualnym borykaniu się lub
potwierdzaniu. Słowem, w tym widzę uzasadnienie potrzeby życia twórczego
– takiego, które poszukuje zjawisk, czyli tego, co wydarza się wokół
wielkiej Kreacji.
Paweł JOCZ
rzeźbiarz
|

Na zdjęciu:
Paweł Jocz
Fot. Michael Wittbrot
recogito@lycos.de
|