|
|
EDYTORIAL
Rzeczywistość dnia codziennego często
nas przygniata, przesłania sprawy, które - z szerszej perspektywy
patrząc - wydają się ważniejsze. Ważniejsze niż to, co w danej
chwili nas spotyka. Istotne są jednak tak sprawy z pozoru zwykłe,
mało znaczące, jak i te, które zwykliśmy określać mianem
fundamentalnych, ponadczasowych, w jakiś sposób wybiegających w
przyszłość, ale jednocześnie związanych z naszym "tu i
teraz".
Zawsze chodzi o jedno: o równowagę. Harmonia jest najtrudniejsza
do osiągnięcia, ale zarazem pozwala nam łączyć sprawy ducha ze
sprawami ciała - czy też sprawy ciała ze sprawami ducha. Nie sposób
oddzielić egzystencji od - jak powiedzieliby filozofowie - od
esencji (istoty). Czym jednak jest owa essentia? To w dużym stopniu
zależy od nas samych - od naszych zainteresowań, wyborów i działań.
Dobrze jest, jeśli nasze bycie w świecie nie jest pozbawione różnego
typu zaangażowania, tak na rzecz innych, jak i na rzecz własnego
rozwoju. Jesteśmy pielgrzymami nie tylko w znaczeniu
przemieszczania się, ale - przede wszystkim - przemiany,
dojrzewania czy wzrastania. Jeśli jednak chcemy być świadomi własnych
możliwości, zadań i - chciałoby się rzec - powołań, nasze
bycie w świecie musimy nieustannie poddawać krytycznej (tj.
wszechstronnej, świadomej) ocenie czy analizie.
Wypada sobie nawzajem życzyć, żeby nigdy nie zabrakło nam woli
przemieniania "własnej" rzeczywistości z tego, co
codzienne, w to, co niecodzienne - a zatem woli tworzenia czegoś
niepowtarzalnego, własnego, jedynego w swoim rodzaju.
Marek Wittbrot
redaktor
|
|

Na zdjęciu:
Marek Wittbrot
Fot. Michael Wittbrot
|
|
|
|