KĄCIK OTWARTYCH SERC

Przed miesiącem opublikowaliśmy dwa listy Anieli Sadzikowej do swojego Syna. Tym razem udostępniamy jeden z listów zaprzyjaźnionego z rodziną Sadzików ks. Władysława Kacza z Krakowa. Daje on między innymi wzruszające świadectwo miłości matki do syna. List do Fryburga szwajcarskiego, gdzie ks. Józef Sadzik odbywał swoje filozoficzne studia, dotarł 28 grudnia 1957 roku. Publikując trzeci list z archiwum zmarłego w 1980 roku kapłana, do wszystkich tych, którzy znali księdza Sadzika lub jego bliskich, zwracamy się z prośbą o podzielenie się swoim świadectwem.

* * *

Kraków XI - ul. Szwedzka 28a m.5
Dn. 17 XII 1957 r.

Drogi i Kochany Józiu!

Serdecznie dziękuję Ci za list, którym bardzo się ucieszyłem. Myślałem nieraz o Tobie i Twoim pobycie za granicą. Przecież to pierwszy wyjazd z ojczyzny i na dłuższy pobyt. Ale widzę, że dajesz sobie radę i jesteś dobrej myśli. To najważniejsze. Bóg pomoże. A potem nauka zajmie czas. Prawda, że przyjdą jeszcze chwile tęsknoty wspomnień itp. Ale i to znieść można, tym bardziej, że jesteś tam nie dla swojej tylko przyjemności, ale po to, by zaczerpnąć wiedzy, którą potem będziesz się dzielił z rodakami w Ojczyźnie, wiodąc ich do Boga. A to może ukoić niejedną chwilę tęsknoty.

Spodziewam się, że już z językiem się uporałeś i dajesz sobie dobrze radę. Ciekawy jestem, jak ci idzie sama nauka. Filozofia jest bardzo ciekawa. Masz tam możność zaczerpnąć trochę tych prądów, które panują za granicą. Jak przedstawia się tam sprawa neotomizmu? Czy dużo jest nowych rzeczy? Czy jest duża różnica w podchodzeniu do zagadnień w stosunku do nas? Czy ta nauka Twoja jest bardziej powiązana z życiem, bo u nas to różnie bywa.

Ciekawym też jest bardzo, jaką opinią cieszą się Polacy w samej Szwajcarii. Byli tam przecież przez jakiś czas, a i teraz czasem tam zajeżdżają. Czy łączność między wami Polakami jest duża? Czy spotykacie się itp.? Prawda, że jest tam was niewielu, ale zawsze powinno was coś do siebie zbliżać. Wspólne pochodzenie, wspólny kraj, nie mówiąc o wspólnym na obczyźnie języku. X. Macharskiego pamiętam jeszcze jako kleryka. Po święceniach, które otrzymał w 1950 roku już się z nim nie widziałem. Wykładałem im, a raczej gwarzyłem o wybranych zagadnieniach duszpasterskich. On był wtedy duktorem piątego rocznika, ale to lata temu. Jednak upłynęło ich siedem i pół, i dużo się zmieniło w jego i w moich warunkach.

Dużo słyszałem o zastraszającym wprost stanie religijności na Zachodzie. Myślę oczywiście o ogóle, nie o katolickiej inteligencji, która stoi tam na wysokim poziomie (nie tak jak u nas). Podobno poziom tak moralny, jak i intelektualny przeciętnego człowieka, który mieni się jeszcze katolikiem, jest bardzo niski. Dochodzą tutaj słuchy, że dobrobyt, praktyczny życiowy materializm czyni tam spustoszenia w duszach wiernych i rozbija spoistość społeczeństwa katolickiego. Ciekawy jestem, czy również Ty zauważyłeś, czy słyszałeś o tym. U nas w Polsce tymczasem nic nowego się nie dzieje. X. Prymas dalej pracuje ze Swej nowej ambony na Jasnej Górze. 1 XII byli tam znów lekarze, którzy coraz więcej garną się do wiary. Przed tym 3 XI byli u Matki Bożej prawnicy z całej Polski. Ten ruch roztacza coraz szersze kręgi. Na 1 VI jest już zapowiedziana pielgrzymka młodzieży żeńskiej. Ja w swoim zakresie pracy dalej robię wysiłki, aby ruch rekolekcyjny rozwijał się. W tej chwili zaczynają się ruszać dni skupienia. Rekolekcje na ogół idą słabo (i to jest stan ogólny w Polsce). Oprócz młodzieży szkolnej.

Józiu! Gdybyś mi mógł podać dane z dziedziny ruchu rekolekcyjnego na Zachodzie (statystyczne, metodyczne itp.), byłbym Tobie bardzo wdzięczny. Tylko nie rób sobie z tego powodu specjalnych kłopotów. I nie zabieraj sobie cennego czasu, który na pewno masz na co wykorzystać (nauka na Uniwersytecie oraz opanowanie języka to już dużo, zwłaszcza na początek).

Była raz u mnie Twoja Mamusia, ale niestety nie zastała mnie. Jeszcze nie wróciłem od Sióstr, a Ona nie miała czasu czekać na mnie. Obiecała, że następnym razem przyjdzie w lepszej porze. Pogodziła się z tym, że jesteś tak daleko. Wierz mi, że jestem pełny uznania dla Twej Matki. Ileż u Niej tej pogody ducha i prawdziwie zgodnego poddania się Woli Bożej. Więcej jeszcze: posiada wielką miłość Bożą, którą można poznać zwłaszcza po tym, że najcięższe nawet przeżycia umie znieść naprawdę po Bożemu, bo Boga miłuje. I Ty chyba Jej zawdzięczasz wszystko.

Z okazji świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku przyjm ode mnie najserdeczniejsze życzenia obfitych łask Bożych. Obyś wraz z Bożą Dzieciną wzrastał w latach mądrości i łasce u Boga i ludzi. Niech Ci Boża Dziecina i nasza Polska Królowa osładzają ten pobyt za granicami Ojczyzny i pozwolą Ci nabrać tam jeszcze większego ukochania naszego Narodu, dla którego dobra wiecznego nie pożałujesz nigdy Swych sił. A wielu i dobrych świętych kapłanów potrzeba Mu. Obyś Ty był jednym z nich. Z głębi serca Ci tego życzę i zapewniam Cię o pamięci w „Memento”. Zasyłam Ci również życzenia świąteczne od mojej Rodziny, która dziękuje za miłą pamięć. [...]

X. Wł[adysław] Kacz


Na zdjęciu:
Matka
ks. Józefa Sadzika
Fot. Archiwum „NR”


.