
|
Miejsce filozofii
Z prof. dr hab. Mieczysławem GOGACZEM
rozmawia Marek WITTBROT
Mieczysław GOGACZ.
Urodził się w 1929 roku w Nadróży koło Włocławka. Emerytowany profesor
Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Studiował filozofię na Katolickim
Uniwersytecie Lubelskim, Papieskim Instytucie Studiów Mediewistycznych w
Toronto i paryskiej Sorbonie. Od 1967 do 1997 roku był kierownikiem Katedry
Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej w warszawskiej ATK (obecnie
Uniwersytet im. kard. Stefana Wyszyńskiego). W 1996 roku został odznaczony
papieską Komandorią z Gwiazdą św. Sylwestra. Wydał m. in. „Problem
istnienia Boga u Anzelma z Cantenbury i problem prawdy u Henryka z Gandawy”
(1961), „On ma wzrastać” (1965), „Obrona intelektu”
(1969), „Ważniejsze zagadnienie metafizyki” (1973), „Błędy
brata Ryszarda” (1975), „Poszukiwanie Boga” (1976),
„Filozoficzne aspekty mistyki” (1985), „Modlitwa i
mistyka” (1987), „Wprowadzenie do etyki” (1993),
„Platonizm i arystotelizm. Dwie drogi metafizyki” (1996).
- Jakie miejsce w życiu człowieka powinna zajmować
filozofia?
- Uważam, że trzeba tu mówić przede wszystkim o
metafizyce jako nauce identyfikującej rzeczywistość. Rzeczywistość jest
pierwsza. W związku z tym wtórna jest kultura, wtórne są teorie, wtórne są
nawet pewne typy bytowania, jak relacje i własności. Tak zorientowana
filozofia pozwala nam uzyskiwać odpowiedzi trwałe. Jeżeli wiem, że człowiek
jest na przykład istnieniem i istotą, w której ukonstytuowała się dusza
intelektualna czy rozumna i ciało, i że na tej kompozycji wspierają się własności,
a później relacje, jeżeli to wiem, to w sposób zupełnie prosty uznaję
relacje za wtórne i zmienne... Mogę je określać, wiedząc najpierw, czym
jest podmiot, który te relacje wyznacza. Filozofie współczesne są
filozofiami, dla których przedmiotem wyjściowym badań są relacje. Te
relacje się zmieniają. Sto lat temu nie mieliśmy relacji do magnetofonu,
telewizora, do różnych zespołów rzeczy. Jeżeli przedmiotem filozofii są
relacje, a są nim w filozofiach współczesnych, to, gdy mija zespół
przedmiotów, do których się odnosimy, przestaje być aktualna ich
filozofia. Filozofie współczesne przegrają z epoką i nie wolno tej opinii
przenosić na metafizykę. Metafizyka się nie dezaktualizuje, jeżeli jest
odpowiedzią, która ujmuje to, czym jest rzeczywistość. [...]
- Czy filozofia tomistyczna może wyjaśnić nasze
egzystencjalne sytuacje?
- Jak najbardziej. Filozofie współczesne przegrają za
kilka lat, gdy miną te oto aktualne sytuacje egzystencjalne, bo nie zawsze będziemy
w takiej sytuacji jak na przykład [...] ten typ filmu czy piosenki, jak ten
typ zespołów ludzkich czy stowarzyszeń. To się zmienia. Ginie więc także
filozofia tych sytuacji.
- Czy w takim razie ma sens tworzenie „nowych
filozofii”? Czy nie wystarczą istniejące systemy filozoficzne?
- Kategoria nowości nie ma sensu w filozofii. To jest
kategoria aksjologiczna. W filozofii dozwoloną czy słuszną kategorią jest
prawdziwość Albo uzyskałem odpowiedź prawdziwą, albo nie. Jeżeli jest
prawdziwa, to nigdy się nie zdezaktualizuje. Jeżeli prawdziwie poznałem
budowę bytów, to jej poznanie zawsze jest prawdziwe. W wyniki poznania włączam
potem cały szereg twierdzeń szczegółowych, które nie zawsze mogą być
precyzyjne, gdy nie pilnuję konsekwencji. Dołączą się do tego elementy
kierujące w jakieś zafałszowania czy nieprecyzyjność.
Trzeba je poprawiać, zmieniać i każde pokolenie na nowo
musi umieć nauczyć się rozpoznawania rzeczywistości w tym, czym ona jest.
Kategoria nowości jest kategorią popozytywistyczną i kategoria nowożytną.
Nadaje się ona do literatury, do poezji, techniki, natomiast nie nadaje się
do metafizyki czy filozofii. Rzeczywistość jest bogatsza niż ujęcia, jest
prawdziwa. Ujęcia mogą być fałszywe, gdy nie zastosujemy odpowiednich
metod. Kategoria postępu, czyli kategoria nowości, kategoria wstecznictwa
(tego, co było dawniej), to są kategorie aksjologiczne, nonsensowne w
filozofii... W filozofii nie powinno się ich w ogóle używać. To są
kategorie społeczne, pozwalające coś dyskwalifikować, a nawet
dyskwalifikować prawdę. Nie ma filozofii bez kategorii prawdy. Nowość jest
nieporozumieniem. Nie ma w filozofii nowości, w filozofii jest prawdziwość.
- Mimo to nowe systemy filozoficzne wciąż powstają.
- Powstają, ale jeszcze raz powtórzmy, dlaczego. [...] Są
dwa możliwe przedmioty filozofowania: albo skupiam uwagę na relacjach, albo
skupiam uwagę na przedmiocie relacji. Cały neoplatonizm tym się
charakteryzuje, że zaczyna filozofowanie od relacji. Od relacji poznawczej
zaczął swą filozofię Kant, od relacji świadomościowej zaczyna
fenomenologia (od tak zwanych aktów intencjonalnych, które są przecież
czynnościami poznawania), od przeżycia zaczyna egzystencjalizm (a przeżycie
jest przecież w relacji doznawania czegoś). Wszystkie filozofie współczesne
za punkt wyjścia biorą relacje. Gdy zmienia się zespół relacji, przestaje
być sensowna ujmująca relacje filozofia. Natomiast filozofia identyfikująca
to, czym są podmioty relacji, a więc byty jednostkowe. Jeżeli uzyska
odpowiedź prawdziwą, staje się filozofią prawdziwą i zawsze aktualną.
Jest tylko potem kwestia wykształcenia, kwestia programów szkolnych, czy
mnie ktoś nauczy tego, czy nie. Na ogół rzadko wykłada się tomizm, który
jest dzisiaj jedyną postacią filozofii identyfikującej byty w tym, czym one
są. Wszystkie filozofie modne współcześnie są filozofiami relacji.
- Dlaczego są takie modne?
- Bo niewątpliwie niepokoi nas struktura naszych przeżyć,
zagrożeń, lęków - do czego zresztą przyzwyczaili nas egzystencjaliści.
Nie boję się zagrożeń, lęków, gdy znam szerszy świat rzeczywistości w
tym, czym on jest. Wiem wtedy jak się zachować wobec różnych relacji i
wiem, że są drugorzędne, struktura kultury i że drugorzędne są mody i
prawdy w tej kulturze. Wiem, że ode mnie zależą, że mogę je zmieniać.
Jako „twórca kultury mam prawo ją przemieniać i
przemieniam to, co nie ma sensu, w to, co ma sens. Człowiek jest dzięki
filozofii spokojniejszy i zarazem ma pewność, że się nie myli, że
organizuje życie w sposób właściwy. Sądzę, że bez metafizyki nie można
uzyskać poczucia pewności, poczucia przebywania w sposób sensowny na Ziemi.
- Zatem od filozofii nie można się uwolnić.
- Nie ma ucieczki od metafizyki. Filozofia to wszystkie szkoły,
wszystkie kierunki, egzystencjalizm i fenomenologia, nawet tezy Ricoeura, które
są zasadniczo teologiczne. Dlaczego nie można uwolnić się od metafizyki?
Bo nie można uciec od rzeczywistości. Jest złudzeniem to, że potrafię się
urządzić w zespołach relacji czy w strukturach społeczno-polityczno-ekonomicznych.
To jest świat, z którego wypadnę wcześniej czy później. Gdzie? No właśnie
w samą rzeczywistość. I tu jest miejsce moje i bytów. Nie można uciec od
rzeczywistości, która ja też stanowię jako byt jednostkowy, stąd nie można
uciec od metafizyki jako jedynej nauki zajmującej się bytem. Dominują
jednak filozofie relacji i to stanowi tragizm kultury współczesnej. A
relacje mijają i mijają ich filozofie. Z tego nie wynika, że może minąć
metafizyka. Metafizyka dziś tylko nie funkcjonuje, bo jej nikt nie uczy.
Gdzie jest na uniwersytetach polskich albo francuskich metafizyka? Wyniszczono
ją. Nie dlatego, że przegrała, lecz dlatego, że świadomie do tego
doprowadzono. Przecież Rewolucja Francuska świadomie usunęła metafizykę i
religię z własnej kultury. Na to miejsce wprowadzono etykę Kanta, która
jest tak zbudowana, że wyklucza religię i metafizykę, bo uzasadnienie postępowania
sytuuje w postulatach. Żeby prawidłowo postępować, nie wystarczy coś
postulować. Stąd, nie wystarcza mi etyka Kanta jako wytłumaczenie całej
rzeczywistości.
- Chyba jeszcze jednym powodem odsuwania metafizyki jest
to, że w Polsce zapanowała filozofia marksistowska. Chociaż w filozofii
marksistowskiej też jest metafizyka.
- [...] Niewątpliwie w pewnych filozofiach współczesnych,
w filozofiach, w których przedmiotem wyjściowym analizy (i usprawiedliwiającym
treść wszystkich twierdzeń) są relacje, dzieje się pewna metafizyka, bo
przeprowadza się identyfikację tych relacji. Ale ta identyfikacja jest
dowolna, gdyż transcendentalistycznie ustalono przedmiot filozofii. Nie mogę
zacząć filozofowania od relacji. Muszę się najpierw przekonać, że
rzeczywiście pierwotne są relacje. Marksizm uważa, że pierwotne są
relacje i do tego relacje niechęci, walki między bytami. To jest teza z późniejszych
analiz. Nie wolno jej przesunąć na początek. Ponieważ punkt wyjścia jest
fałszywy, fałszywa jest część odpowiedzi i część odpowiedzi jest
prawdziwa nawet w marksizmie. Z każdego bowiem fałszu wynika część zdań
prawdziwych i część zdań fałszywych. Temu zespołowi zdań nadaje się
postać metafizyki, tak jak teraz nadaje się postać metafizyki rozważaniom
Lévinasa na temat odniesienia jednego człowieka do drugiego. Jest metafizyka
relacji, ale jeżeli relacje są jej głównym przedmiotem, odpowiedzi muszą
być nieprecyzyjne, dlatego, że relacje nie nadają się na przedmiot
metafizyki pełnej. Przedmiotem metafizyki muszą być pryncypia, tworzywo
stanowiące byt. I teraz dodajmy, że w filozofiach współczesnych tkwi poważne
zagrożenie. Według św. Tomasza, w dziełku „De ente et essentia”,
intelekt uruchamiamy wtedy, gdy ujmujemy właśnie tak zwane pryncypia. Jeżeli
nie ujmujemy pryncypiów, jeżeli nie ujmujemy wewnętrznego tworzywa bytu,
nawet pryncypiów relacji, nie uruchamiamy intelektu.
Całe nasze poznanie jest wtedy poznaniem przy pomocy władz
zmysłowych, z vis cogitativa włącznie, która jest władzą osądu
konkretnych sytuacji. Mamy taka władzę zmysłową, vis cogitativa, władzę
osądu konkretnych sytuacji. Na czym polega działanie tej władzy? «Jest
ona władzą ujmowania relacji, Jest to dość mechaniczne, bo zmysłowe działanie.
Jeżeli widzę dwie konkretne rzeczy, dwie konkretne sytuacje, vis cogitativa
łączy mi je w sposób, który nie jest - powiedzmy - analogiczny. Nie zawsze
te przedmioty można ze sobą złączyć, na przykład rybę i człowieka. Gdy
ta władza mi je połączy, powstanie ujęcie syreny. Tak funkcjonuje ta władza
zmysłowa. I mogę przeżyć całe życie myśląc tylko relacjami, czyli mogę
przeżyć całe życie nie używając intelektu, gdy nie ujmuję pryncypiów.
Stąd dla mnie kantowska teoria poznania jest teorią poznania zwierzęcego, a
nie ludzkiego. Nie ma w tej teorii miejsca na działanie rozumu. Wie to
historyk filozofii, który studiuje różne kierunki. Według Arystotelesa i
św. Tomasza, gdy nie poznajemy tego, czym rzeczy są w swych pryncypiach, nie
używamy intelektu. I teraz jest taki problem: działalność, której
skutkiem są wytwory matematyczne, teorie matematyczne, teorie socjologiczne,
dzieła techniki, nie wymaga intelektu. Do tej działalności wystarczy vis
cogitativa, która pozwala łączyć różne elementy, gdy nie muszę ich
odkrywać. Odkrywca musi używać intelektu. Wykonawca, inżynier, gdy nie
odkrywają natury struktur, mogą posługiwać się tylko władzami zmysłowymi,
z vis cogitativa włącznie i mogą nigdy nie użyć intelektu. I tak się
dzieje w wielu współczesnych filozofiach.
Wydaje się, że to za mało jak na człowieka. Człowieczeństwo
przejawia się w działalności intelektualnej i w wolnych decyzjach. Z
wolnymi decyzjami jest łatwiej. Ale z użyciem intelektu nie jest tak prosto.
To jest tak samo jak z grzechem ciężkim, który nie tak łatwo popełnić,
jak się teologom moralnym wydaje, bo trzeba spełnić określone warunki i to
aż trzy, i równocześnie sobie uświadamiane.
- Zaczynam się obawiać, że człowiek bardzo rzadko używa
intelektu.
- Niestety. Ja też się tym martwię. Gdyby człowiek używał
intelektu, to by się nie decydował na cokolwiek, niekiedy na coś, co nie
jest warte naszej troski. Czy można tak wywindować wartości ekonomiczne, żeby
dla nich poświęcać życie i krew? Przecież świat jest bogatszy, świat
wartości humanistycznych, religijnych, całe odniesienie do Boga. Ten zawężony
świat wartości to zniekształcenie świadomie wywoływane. Często powoduje
ono, że gdy tracę samochód czy zgromadzone pieniądze, to popełniam
niewybaczalne jakieś działanie, na przykład samobójstwo. Po co? To nie
jest warte aż takiej uwagi. Jak można się temu nie dać? Mając bogatszy świat.
Dlatego uważam, że cała tendencja wychowawcza ateizująca jest na niekorzyść
człowieka. Nie informuje bowiem o pełnym świecie, który jest bogatszy niż
to, co widzimy. Rzeczywistość jest rzeczywistością nie na mocy elementów
widzialnych, lecz na mocy posiadania istnienia i istoty stanowiących ten byt.
- W tym kontekście świętość jest to umiejętność używania
intelektu, tak?
- Można tak powiedzieć. Trzeba by jednak najpierw tak to ująć:
gdy funkcjonują filozofie relacji, wtedy funkcjonuje tylko vis cogitativa,
intelektu nie musi się tu używać. Religia, która wskazuje na taki byt jak
Bóg, wskazuje na określone pryncypium zewnętrzne, które ma zresztą pozycję
przyczyny i to przyczyny sprawczej pierwszej. Gdy kierujemy się do Boga,
ujmujemy pierwsze pryncypium. Religia więc chroni człowieka w jego człowieczeństwie,
gdyż swoiście uruchamia jego intelekt. Żeby teraz rozwinąć życie
religijne, pogłębić zespół relacji wiążących nas z Bogiem, trzeba
nieustannie do tego pryncypium sięgać, trzeba używać intelektu. Świętość
w naszych czasach niszczenia naturalnej filozofii bytu jest jedynym
humanistycznym środkiem ratowania człowieka w jego człowieczeństwie, bo mu
każe używać intelektu. Jest wprost potrzebna, gdy brakuje metafizyki. Ale
jak to powiedzieć w środowisku racjonalistyczno-ateistycznym? Nikt nie uzna
takiej tezy, bo nikt nie zna porządnie historii filozofii. Wszystkim się
wydaje, że to, co aktualne, jest najciekawsze. Hegel przyzwyczaił nas do
takiego myślenia, do poglądu, że to, co było dawniej, jest gorsze, i że
to, co jest dzisiaj, jest lepsze. Wcale tak nie jest. Wciąż wielka jest
„Iliada”, „Odysea” - wciąż są wielkimi tekstami,
mimo że dawno napisanymi. To, co jest dobre, prawdziwe, nie przemija. Fałszywa
jest koncepcja przemijania tego, co prawdziwe. Nie przemija rzeczywistość -
przemija postać tego świata, przemijają relacje, własności, ale nie
istnienie. [...]
Warszawa, 28 marca 1984 roku
Rozmowa prof. Mieczysławem Gogaczem, której
drugą część teraz przypominamy była prezentowana na łamach niskonakładowego,
hektografowanego i przeznaczonego do użytku wewnętrznego, czasopisma alumnów
WSD w Oltarzewie „Nasz Prąd” (w kwietniu 1984 roku).
|

Na zdjęciu:
Mieczysław Gogacz
w paryskim
Centrum Dialogu
Fot. Witold Urbanowicz
|