
 |
Paryskie
obserwatorium
MARC CHAGALL
Należał niewątpliwie
do postaci wybitnych. Jego twarz, utrwalona na zdjęciach przez Clauda
Gaspariego, oblicze człowieka w podeszłym wieku pełne zaciekawienia i
zachwytu, a także osobliwego wzruszenia i promiennej życzliwości, wręcz
serdeczności, nie zdradza zatroskania czy zniechęcenia. Zdaje się mówić:
żyłem pełnią życia i czerpałem z niego wiele. Marc Chagall był człowiekiem
urodzonym pod szczęśliwą gwiazdą, arytystą błądzącym w kosmosie,
szukającym ciągle gwiazd, odkrywającym ich tajemnicze piękno. Zakochany w
swoich rodzinnych stronach - miłością jakże trwałą i wierną - pozostaje
do końca ich piewcą. I chociaż staje się obywatelem świata, zawsze wraca
do rodzinnego Witebska, z którym zrósł się aż do bólu. Szukał zawodu
szczególnego i go znalazł. Było to „zajęcie które nie pozwoliło mu
zapomnieć o niebie i gwiazdach i dzięki któremu odnalazł własny sens życia“.
Ukochał sztukę i z nią związał swe marzenia.
Letnia wystawa litografii Marka Chagalla w luksemburskim „Cercle
Municipal“ upewniła mnie, że artysta nigdy nie uległ żadnym modom. W
szczególnym i głębokim wewnętrznym życiu człowieka, który tak bardzo
cenił sobie wolność i niezależność tworzenia, najważniejsze było:
„zachowanie zapału i dziecięcej ciekawości“.
„Zakochani“ Marka Chagalla przemawiają wciąż tak, jakby dopiero
się poznali i zauroczyli sobą. Podziwiałam już nie wiem który raz baśniową
krainę miłości artysty: idylliczne sceny obfitujące w różnorodność
szczegółów, kochanków splecionych w nierozerwalnym uścisku, fruwające
anioły, unoszące się w przestworzach bukiety kwiatów, upojoną miłosnym
szczęściem Wieżę Eiffla. Dzieła Chagalla to świat egzotyczny, świat
realny i zarazem wyobrażony!
Większość prezentowanych w stolicy Wielkiego Księstwa litografii to
„poetycka metafora, pomost między marzeniem a rzeczywistością,
przygodą fantazji, która czyni niewidzialne widzialnym, a przeto istniejącym“.
Niezwykłości tej scenerii przydaje intensywność kolorów, wręcz ich
kontrastowość, tak jakby artysta chciał odzielić cielesność od duchowości,
szukając granicy między bytem a niebytem. Wpływ na treść i formę poetycką
tych obrazów miała niewątpliwie miłość, jaką darzył Chagall dwie
kobiety“: pierwszą żonę Bellę, która była częstym gościem w jego
pracowni i „wraz z nią wpływały do środka błekit nieba miłość i
kwiaty“, oraz drugą żonę, nazywaną pieszczotliwie Wawą, która
przywróciła autorowi „Kochanków“ chęć życia i tworzenia.
Anna
SOBOLEWSKA
Anna
Sobolewska. Urodziła się w Białymstoku. Jest absolwentką Wyższej Szkoły
Pedagogicznej w Krakowie. W czasie stanu wojennego wyjechała z Polski.
Obecnie mieszka w Paryżu.
|