
 |
Zamyślenia
ABY STANOWILI JEDNO!
W sierpniu minęła
20 rocznica śmierci twórcy Centrum Dialogu, założyciela paryskiego
Editions du Dialogue i wydawcy serii „Znaki Czasu“, która służyła
- jak mawiał jej redaktor - „pogłębieniu polskiej myśli
teologicznej“. Dobrej eseistyki religijnej - jego zdaniem - w Polsce
zawsze brakowało.
Ks. Józef Sadzik
urodził się w Sułkowicach 1933 roku, był absolwentem uniwersytetów we
Fryburgu szwajcarskim i Monachium. We Francji osiadł na stałe w 1962 roku.
Doprowadził do powstania przy rue Surcouf w Paryżu Sali-Kaplicy z witrażami
Jana Lebensteina. Z jego inicjatywy Czesław Miłosz podjął się tłumaczenia
Apokalipsy i niektórych ksiąg Starego Testamentu. Autor komentarza do Miłoszowej
Księgi Hioba zgromadził wokół siebie wielu twórców, ludzi kultury,
wybitnych przedstawicieli polskiej emigracji, myślicieli, pisarzy, postaci z
różnych środowisk i orientacji politycznych.
Prowadząc 25 lat
temu misje święte w Paryżu, ks. Józef Sadzik postanowił podjąć papieski
temat Roku Świętego 1975: „Odnowa i pojednanie“. Uważał, że
Rok Święty to nie tylko pozostałość historyczna, średniowieczna, sięgająca
XIII wieku, ale - jak mówił - „to nowy zastrzyk zapału“, zdanie
sobie sprawy z tego, po co żyjemy, jakie jest nasze powołanie i zadanie.
W Roku Świętym
2000 przypominamy słowa kapłana, rzecznika kościelnej i społecznej odnowy
- odnowy w duchu Soboru Watykańskiego II - orędownika dialogu i pojednania
między Kościołami.
Odnowa
[...] „Oto
wszystko nowym czynię“ - czytamy w Apokalipsie. Bóg przychodzący na
ziemię powiada: „Oto ja, jedynie ja, wszystko nowym czynię“. Czy
mamy odwagę wziąć na serio te słowa [i przyjąć], że nie ma odnowy poza
Nim, że wszystko inne jest ważne, jeżeli On da wzrost i On przyniesie odnowę?
Tej odnowy
ogromnie potrzeba dzisiejszemu światu. Przeżywamy dzisiaj sprzeczności, które
nie występowały przedtem w takiej sile i w takim napięciu. Z jednej strony
istnieją bogactwa, istnieje potęga gospodarcza [...], a z drugiej strony
istnieje nędza i głód [...].
Mamy dzisiaj
ogromne poczucie wolności osobistej, nigdy człowiek nie miał tak wielkiej
świadomości, że jest wolny, a jednocześnie [zdajemy sobie sprawę], jak
wiele jest zniewolenia. Jesteśmy zniewoleni poprzez prasę, poprzez propagandę,
poprzez reklamę, poprzez mnóstwo innych rodzajów [uzależnienia], które są
misterniejsze niż przedtem.
Czujemy to na
sobie, uświadomiliśmy sobie, że jako ludzkość stanowimy jedno. Ludzkość
ma ogromne poczucie jedności. Cokolwiek, gdziekolwiek się stanie,
natychmiast o tym wiemy poprzez radio [czy] telewizję. Człowiek po raz
pierwszy wie, że stanowi jedną ludzkość, a jednocześnie ileż jest
zwalczających się sił, sprzecznych ideologii i systemów politycznych,
konfliktów gospodarczych [czy] rasowych. Jesteśmy rozdzielani. Po raz
pierwszy w historii opanowaliśmy naturę, jest cudowny postęp techniczny,
potrafimy zrobić rzeczy wspaniałe. Potrafimy wylecieć na księżyc. Ale
pytamy się: po co? Wraz z [technicznym] postępem nastąpiło cofnięcie się
życia duchowego, zanik sensu i sensowności [istnienia].
Wydaje mi się
zupełnie oczywiste, że przeżywamy sprzeczności, paradoksy. Potrzeba
wielkiego odnowienia. Potrzeba, żebyśmy my, wierzący, potrafili przynieść
rozdzieranemu światu coś, na co on podświadomie wyczekuje.
Popatrzmy na Kościół.
W Kościele chrześcijańskim, w Kościele katolickim, dokonały się ogromne
przemiany. Przeżyliśmy Sobór, przeżywamy teologiczne synody biskupów. To
wielka sprawa. Wiele się zmienia w Kościele. Zrozumieliśmy społecznie, że
należy zwrócić się do Pisma świętego. Przecież w liturgii Kościoła słyszy
się stale bogactwo tekstów Objawienia, jest więcej czytań. Wiele grup w Kościele
zwraca się w kierunku Pisma. Sam znam wielu ludzi, którzy mają zwyczaj
codziennego czytania Pisma jako czystego źródła Objawienia. [...] W Kościele
dokonało się zwrócenie do medytacji, do modlitwy, do liturgii, zwłaszcza wśród
młodych. To jest wspaniała sprawa, do jakiego stopnia młodzi, kontestujący
[wiele spraw], potrafią się modlić, mają głód medytacji i życia wewnętrznego.
Dzisiaj potrafimy
wspaniale świadczyć o Jezusie. Skończył się okres, kiedy przychodziło się
do Kościoła od tak, a potem się szło we własne życie i postępowało się
tak, jakby w nic się nie wierzyło. Skończył się okres, kiedy pani
doktorowa musiała być w niedziełę na Mszy świętej, bo co by powiedzieli
ludzie, bo pan major, pan dyrektor, musiał się stawić w pocztach
sztandarowych, ponieważ społeczeństwo tego wymagało. Bo jednocześnie pani
doktorowa i pan major, pan dyrektor postępowali tak, jakby sobie z wiary nic
nie robili, jakby byli ludźmi niewierzącymi. To był zwyczaj, to była
powierzchnia, to były przyzwyczajenia... Ten okres się skończył.
Dzisiaj wiemy, że
trzeba świadczenia i zaangażowania osobistego. [...] jeżeli spotyka się młodych
czy starszych ludzki, którzy deklarują swoją wiarę, to dlatego, że
zrozumieli, iż innej słusznej drogi nie ma. To jest ten wielki czas, kiedy
naprawdę człowiek chce świadczyć własnym życiem o Jezusie Chrystusie.
Nie łudźmy się: wiara [z] przyzwyczajenia nie wytrzyma naporu świata. Nie
wytrzyma trudności. Trzeba przekonania... Ale przecież w Kościele jesteśmy
świadkami nieposłuszeństwa, zatargów, jesteśmy świadkami [istnienia]
grup, które się nawzajem zwalczają. Zatem gdzież odnowa? Módlmy się, by
Kościół był odnowiony, wyznający Jezusa Chrystusa w tym trudnym świecie.
Pojednanie
Św. Paweł
napisał: „W imię Jezusa błagam was: pojednajcie się z Bogiem!“
Pojednajmy się z Bogiem! Zmieńmy sposób postępowania, patrzenia, widzenia
spraw! Niech to nie będzie tak, że my jesteśmy na pierwszym miejscu, że my
jesteśmy ważni, bo naprawdę tylko Bóg jest ważny i tylko z Nim, razem, możemy
sobie dać radę.
Wiemy, do jak
okrutnych konfliktów dochodzi wokół nas. Wiemy, jakie istnieją totalitarne
dyktatury w świecie. [Wiemy], że ludzie są torturowani, wleczeni do więzień,
wpychani do klinik psychiatrycznych i za to, że próbowali inaczej myśleć,
że próbowali mówić prawdę, są wyganiani z własnych krajów. Wiemy, że
od zakończenia II wojny światowej nie było jeszcze okresu, w którym nie
toczyłaby się gdzieś wojna. [...] Może nasza rola [powinna] polegałać na
tym, żebyśmy stale, poprzez błaganie Chrystusa Pana, usiłowali wnieść
pojednanie wśród ludzi. Wiemy przecież, co się dzieje w naszych rodzinach.
Tak wyostrzonego konfliktu, jaki istnieje pomiędzy starszym a młodszym
pokoleniem, nie było przedtem. Oczywiście, zawsze były konflikty, ale
dzisiaj są one zwielokrotnione. Przecież [każdy] konflikt sprowadza się w
końcu do rodziny. Czy potrafimy pojednać się w najmniejszych grupach
naszych, w tych komórkach, które stanowią podstawę porządku społecznego,
ładu, jakiejkolwiek społeczności? Pojednajmy się nawzajem! [...]
Jedność
i pokój
Pojednanie,
odnowa idzie poprzez serce każdego z nas. Nie ma innej drogi. Chociażby nam
się wydawało, że to jest mało ważne, czy my - ja, ty, każdy z nas - we własnym
sumieniu próbowali wprowadzić ład, odnowę i pojednanie ze sobą, z Bogiem,
z drugim człowiekiem, [...] to jest najważniejsze. [...]
Chrystus odchodząc
od nas do Nieba, modli się w ten sposób: „Ojcze, proszę za nimi, aby
byli jedno i aby świat uwierzył, żeś Ty mnie posłał“. Świat
uwierzy, że Bóg Chrystusa posłał, jeżeli my będziemy stanowili jedno.
„Zanim przyniesiesz dar swój - powiada Chrystus - idź wpierw, pojednaj
się z bratem, a potem wróć i przynieś swój dar!“
W pewnym miejscu
Piotr zapytał Jezusa: „Panie, ile razy mam przebaczyć swojemu bliźniemu?
Czy aż siedem razy?“ Jezus odpowiada: „Nie mówię ci: siedem
razy, ale mówię ci: siedemdziesiąt razy siedem razy!“ Czyli czterysta
dziewięćdziesiąt razy. Chrystus dał bardzo jasno do zrozumienia: nieskończoną
ilość razy, zawsze miej w sobie tą wielkość, żeby przebaczyć! Wreszcie
Chrystus powiedział do nas: „Wy jesteście solą ziemi, wy jesteście
światłem świata“. Czy my, [współcześni] chrześcijanie, jesteśmy
jeszcze solą ziemi, światłem świata?
Na koniec pragnę
wypowiedzieć modlitwę papieża Pawła VI na Rok Święty: „Panie Boże,
usłysz modlitwę Twojego ludu w tym roku łaski i zbawienia. Ty Boże zechciałeś
pojednać ze Sobą całą ludzkość w Synu Twoim Jezusie Chrystusie, który
umarł i zmartwychwstał, aby zjednoczyć między sobą wszystkich ludzi.
Niech Twój duch życia i świętości odnowi nas do głębi naszych serc.
Niech na całe życie zjednoczy nas z Chrystusem zmartwychwstałym, naszym
zbawicielem i naszym bratem. Niech nam, pielgrzymującym ze wszystkimi chrześcijanami
drogą Ewangelii, będzie dane, w wierności nauczaniu Kościoła i w trosce o
potrzeby braci, stać się sprawcami pojednania, jedności i pokoju. Obdarz
skutecznością wysiłki wszystkich, którzy się trudzą w służbie dla
ludzi. Bądź nadzieją i światłem zarówno dla tych, co nie znając Ciebie
samego Ciebie szukają, jak i dla tych, co znając już Ciebie, szukają
Ciebie coraz bardziej. Odpuść nasze winy, umocnij naszą wiarę, utwierdź
naszą nadzieję, pomnóż naszą miłość. Spraw Panie, żebyśmy idąc za
Jezusem, żyli jako Twoi ukochani synowie. Niech Twój Kościół, z macierzyńską
pomocą Maryi, stanie się znakiem i sakramentem zbawienia dla wszystkich
ludzi, aby świat uwierzył w Twoją miłość i prawdę przez Chrystusa,
naszego Pana“.
Józef
SADZIK SAC
Konferencja,
jaką ks. Józef Sadzik wygłosił w parafii Polskiej Misji Katolickiej w Paryżu
w Niedzielę Męki Pańskiej 23 marca 1975 roku, stanowiła ostatni etap
przygotowania do Świąt Wielkanocnych Roku Świętego 1975. Konferencje
„Nasz świat. Zmierzch czy świt?“ i „Wierzyć
dzisiaj“ ukazały się w numerach 2 i 3 „Recogito“.
Fragmenty „Czuwania pokutnego“ z 22 marca 1975 roku były
publikowane w „Naszej Rodzinie“ (nr 7-8/610-611/1995, s. 18). W
listopadzie zamierzamy w „Recogito“ szerzej przedstawić postać
twórcy Centrum Dialogu i przypomnieć niektóre jego teksty i wypowiedzi.
fot.: Michael Wittbrot
|